Francja zbliża się do wyborów prezydenckich w 2027 roku w stanie, który większość tamtejszych komentatorów określa słowem „bałagan”. Prezydent Emmanuel Macron, ograniczony konstytucyjną zasadą pełnienia maksymalnie dwóch kadencji z rzędu, nie może ponownie kandydować. Jest on pierwszym prezydentem, wobec którego ten limit, wprowadzony reformą konstytucyjną z 2008 roku, faktycznie zadziałał. Jego poprzednicy albo sprawowali urząd tylko przez jedną kadencję, albo sami rezygnowali z ubiegania się o reelekcję , jak François Hollande w 2017 roku.
W ciągu ostatnich trzech lat kraj doświadczył bezprecedensowych turbulencji politycznych : premierzy zmieniali się jeden po drugim, prace nad budżetem regularnie kończyły się impasem, a we wrześniu 2025 roku rząd François Bayrou upadł po wotum nieufności, nie doprowadziwszy do uchwalenia budżetu na 2026 rok. Objęcie urzędu w Pałacu Matignon przez Sébastiena Lecornu wywołało kolejny mini-kryzys . W październiku 2025 roku minister spraw wewnętrznych i szef Republikanów, Bruno Retailleau, na znak protestu wobec składu nowego gabinetu podał się do dymisji. Doprowadziło to na kilka dni do rezygnacji ze stanowiska samego Lecornu, zanim Macron ponownie mianował go na szefa rządu.
Na tym tle kampania prezydencka 2027 roku bije rekordy pod względem fragmentacji. Swoją kandydaturę oficjalnie zgłosiło już ponad 30 polityków — jest to liczba niespotykana w całej historii V Republiki. Francuscy politolodzy (Bruno Jeanbart, Antoine Bristielle, Élie Michel) wiążą ten stan rzeczy z głębszym kryzysem systemu partyjnego, trwającym od 2017 roku. Niemniej jednak realna walka o drugą turę toczy się między sześcioma postaciami. Niniejszy artykuł analizuje ich szanse, programy oraz — co szczególnie istotne dla przyszłości Unii Europejskiej — stosunek każdego z nich do integracji europejskiej , opierając się na analizie Resurgam oraz zbiorze aktualnych francuskich i międzynarodowych źródeł.
Warunki, w jakich Francja wchodzi w cykl wyborczy
Warunki ekonomiczne. Deficyt sektora publicznego Francji wyniósł 5,1% PKB w 2025 roku (dane INSEE), po 5,5% w 2023 roku i rekordowych 5,8% w 2024 roku. W pierwszym kwartale 2026 roku ponownie sięgnął 5,1% PKB, podczas gdy średnia dla strefy euro wynosi zaledwie 3,1%. Francja wraz z dziewięcioma innymi państwami UE (Austrią, Belgią, Bułgarią, Finlandią, Węgrami, Włochami, Polską, Rumunią i Słowacją) od lata 2024 roku jest objęta procedurą nadmiernego deficytu. Zobowiązuje ją to do przedstawienia unijnym partnerom wiarygodnej ścieżki powrotu do poziomu deficytu poniżej 3% PKB. Dług publiczny na koniec 2025 roku osiągnął 115,6% PKB, a już w pierwszym kwartale 2026 roku — 117,6% PKB, co daje trzeci najwyższy wynik w UE według danych Eurostatu. Zgodnie z prognozami Komisji Europejskiej i francuskiego OFCE, do końca 2026 roku zadłużenie zbliży się do 118–118,5% PKB, a w 2027 roku może przekroczyć 120%. Wzrost gospodarczy pozostaje anemiczny — według szacunków Komisji Europejskiej, OECD i Banku Francji wyniesie około 0,9–1% PKB w 2026 roku. Stopa bezrobocia wzrosła piąty kwartał z rzędu i po raz pierwszy od 2021 roku przekroczyła 8% (dane INSEE za pierwszy kwartał 2026 roku). Według metodologii MOP około 2,6 mln osób nie ma zatrudnienia. Wśród młodzieży w wieku 15–24 lata wskaźnik ten utrzymuje się na poziomie ponad 21%. Ratingi kredytowe Francji — A+ od S&P, Aa3 z perspektywa negatywną od Moody’s oraz A+ od Fitch — odzwierciedlają rosnący niepokój inwestorów, a koszty obsługi długu rosną z powodu wyższych stóp procentowych utrzymujących się od 2022 roku.
Warunki polityczne. Zgromadzenie Narodowe nie ma bezwzględnej większości od wyborów parlamentarnych z czerwca 2022 roku, a po przedterminowych wyborach zwołanych przez Macrona w 2024 roku jest podzielone na trzy mniej więcej równe pod względem wpływów bloki — lewicowy, centrowo-prezydencki oraz prawicowo-skrajnie prawicowy — z których żaden nie jest w stanie samodzielnie utworzyć rządu. Przełożyło się to na bezprecedensową niestabilność gabinetową : w ciągu ostatnich dwóch lat kilka osób pełniło funkcję premiera. Rząd Michela Barniera upadł w grudniu 2024 roku w wyniku wotum nieufności — pierwszego skutecznego od 1962 roku — a gabinet François Bayrou podzielił ten sam los we wrześniu 2025 roku, nie uzyskawszy poparcia dla budżetu na 2026 rok. Częste stosowanie artykułu 49 ust. 3 konstytucji (uchwalanie ustaw bez głosowania w parlamencie) podsyca debatę publiczną na temat deficytu demokratycznej legitymizacji egzekutywy. Dodatkowym, istotnym czynnikiem jest sprawa sądowa Marine Le Pen. Po raz pierwszy w historii Piątej Republiki sąd zastosował natychmiastową wykonalność wyroku wobec kandydatki na prezydenta jeszcze przed rozpatrzeniem skargi kasacyjnej, co wywołało ostrą debatę publiczną o granicach między władzą sądowniczą a wykonawczą. Na tym tle rysuje się niespotykana na taką skalę fragmentacja kampanii przed wyborami prezydenckimi zaplanowanymi na 2027 rok. Zgłosiło się już ponad 30 kandydatów, co jest rekordową liczbą.
Warunki społeczne. Siła nabywcza pozostaje głównym zmartwieniem francuskich wyborców, niezależnie od ich preferencji politycznych. Reforma emerytalna z 2023 roku (podnosząca wiek emerytalny z 62 do 64 lat), która wywołała miesiące masowych protestów, ponownie stała się jednym z kluczowych tematem kampanii — jej całkowite lub częściowe cofnięcie obiecują kandydaci od Mélenchona po Glucksmanna. Imigracja i bezpieczeństwo, w tym walka z przemytem narkotyków, pozostają tematami najsilniej mobilizującymi elektorat Zjednoczenia Narodowego (RN) i Republikanów (LR). Wymownym sygnałem nastrojów społecznych są wybory samorządowe z marca 2026 roku, w których RN po raz pierwszy w historii partii przejęło władzę w ponad 60 gminami.
Sondaże: obraz sytuacji na początku sierpnia
Najpełniejszy obraz socjologiczny opiera się na dwóch źródłach. Sondaż Ipsos/BVA dla Le Parisien (27–28 maja 2026 roku) rejestrował sytuację sprzed decydującego wyroku sądowego. We wszystkich ośmiu testowanych scenariuszach prowadził Jordan Bardella (33,5–36%) , podczas gdy Marine Le Pen, której kandydatura zależała od decyzji sądu, zdobywała 31–32%.
7 lipca 2026 roku paryski sąd apelacyjny odmienił przebieg kampanii. Sąd potwierdził winę Le Pen w sprawie sprzeniewierzenia środków Parlamentu Europejskiego, ale znacząco złagodził wymiar kary. Zamiast pierwotnych pięciu lat pozbawienia prawa do kandydowania, otrzymała zakaz ubiegania się o funkcje publiczne na okres 45 miesięcy, z czego 30 w zawieszeniu. Pozostałe 15 miesięcy uznano za odbyte w ramach środka zapobiegawczego podczas apelacji. Tego samego wieczoru na antenie TF1 Le Pen ogłosiła, że sama staje do wyborów, zamiast przekazać pałeczkę Bardelli. Od razu wniosła także skargę kasacyjną — krok proceduralny, który automatycznie zawiesza wykonanie wyroku, w tym konieczność noszenia elektronicznej bransoletki. Pierwszy prezes Sądu Kasacyjnego publicznie zapowiedział, że decyzja zapadnie przed pierwszą turą wyborów (18 kwietnia–2 maja 2027 roku), więc niepewność prawna wokół kandydatury Le Pen utrzyma się co najmniej do wiosny 2027 roku.
Pierwszy sondaż Elabe po tym ogłoszeniu (9–10 lipca) pokazał nie tylko utrzymanie, ale wzmocnienie przewagi Le Pen: 34–35,5% w pierwszej turze — o 3 punkty procentowe więcej niż wiosną. Co bardziej wymowne, odniosła zwycięstwo nad każdym testowanym rywalem w drugiej turze: nad Attalem (54% do 46%), Glucksmannem (58,5% do 41,5%), Retailleau (56% do 44%) i Mélenchonem (67,5% do 32,5%). To wyraźnie odbiega od obrazu sprzed kilku miesięcy, gdy zwycięstwo „frontu republikańskiego” w drugiej turze uznawano za niemal pewne. Warto jednak pamiętać, że to badanie stanowi jedynie ujęcie nastrojów społecznych po emocjonującym procesie sądowym . Na ile ten efekt okaże się trwały, pokaże czas (więcej o ograniczeniach sondaży w dalszej części artykułu).
Sześciu pretendentów
1. Marine Le Pen (Zjednoczenie Narodowe): faworytka w cieniu problemów z prawem

To już czwarta kampania prezydencka 58-letniej Le Pen — po startach w latach 2012, 2017 i 2022. W latach 2017 i 2022 dwukrotnie weszła do drugiej tury przeciwko Macronowi i dwukrotnie przegrała. Tym razem, po raz pierwszy w karierze, jest bezsprzeczną faworytką sondaży, ale z zastrzeżeniem, którego nie było w poprzednich cyklach. Los jej kandydatury formalnie zależy od decyzji Sądu Kasacyjnego, która może zapaść dosłownie w przeddzień głosowania.
Bardella, który dwa lata przygotowywał się do ewentualnej kampanii prezydenckiej i był uznawany za faworyta sondaży przed lipcowym wyrokiem, oficjalnie wrócił teraz do roli „premiera w oczekiwaniu”. 12 lipca w wywiadzie dla Le Figaro zadeklarował chęć utworzenia „rządu jedności narodowej” w razie zwycięstwa RN, nieograniczonego wyłącznie do kadr partyjnych. Jednocześnie pozostaje on jedynym kandydatem do reelekcji na szefa RN podczas kongresu partii w Orleanie pod koniec października. Wewnątrz partii tę konfigurację („tandem” Le Pen–Bardella) przedstawia się jako nowy model podziału pracy we francuskiej polityce łączący doświadczenie i rozpoznawalność Le Pen plus dynamizm Bardelli.
Elektorat Le Pen to przede wszystkim klasa robotnicza, mieszkańcy małych miast i „peryferyjnej Francji”. Są to głównie osoby o niższych dochodach i wykształceniu, które odczuwają niepokój ekonomiczny i kulturowy. Jej mocne strony to wysoka rozpoznawalność, wierny elektorat i zdolność do mobilizowania głosu protestu; Do jej słabych stron należą — niespójny program gospodarczy i obciążenie wizerunkowe partii .
Program gospodarczy RN łączy szeroko zakrojone ulgi podatkowe (takie jak zniesienie podatku dochodowego dla osób poniżej 30. roku życia czy obniżenie stawki VAT na nośniki energii) z obietnicą sprowadzenia deficytu poniżej 3% PKB do 2030 roku — bez uszczegółowienia niezbędnych cięć w wydatkach. Ośrodek analityczny Asterès ostrzega, że w rzeczywistości deficyt może wzrosnąć do 6,4% PKB, a dług publiczny przekroczyć 117% PKB. Nawet doradca gospodarczy RN publicznie przyznał, że reakcja rynków finansowych to „główny problem” programu. Jednocześnie partia coraz aktywniej zabiega o względy dużego biznesu. W kwietniu 2026 roku Bardella po raz pierwszy wziął udział w obiedzie z kierownictwem organizacji Medef, a Le Pen spotykała się z szefami spółek CAC 40, w tym z Bernardem Arnault i Patrickiem Pouyanné.
W polityce europejskiej Le Pen proponuje nie reformę, lecz faktyczny demontaż Komisji Europejskiej — przekształcenie jej w czysto techniczny „Sekretariat Generalny Rady” bez prawa inicjatywy ustawodawczej. W jej miejscu miałby powstać międzyrządowy „Sojusz Narodów”, w którym każda decyzja wymagałaby jednomyślności. W przemyśle popiera zasadę „najlepszego zawodnika” — podział wspólnych projektów, takich jak myśliwiec SCAF, między najbardziej efektywnych producentów narodowych zamiast francusko-niemieckiej kooperacji.
Dla Francji oznaczałoby to zerwanie z rolą, jaką kraj odgrywał od samego początku projektu europejskiego — rolą współarchitekta integracji ponadnarodowej. W przeciwieństwie do Węgier czy innych mniejszych państw promujących podobną agendę, waga Francji — drugiej gospodarki UE, mocarstwa nuklearnego, stałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ — sprawia, że jest ona w stanie realnie zmienić równowagę instytucjonalną Unii, a nie tylko blokować decyzje większości . W takim scenariuszu tandem francusko-niemiecki, będący historycznym silnikiem integracji europejskiej, ryzykuje przekształcenie się w otwartą konfrontację. Berlin najprawdopodobniej szukałby alternatywnych oparć — od zacieśnienia współpracy w ramach Trójkąta Weimarskiego z Polską po nieformalne „koalicje chętnych”, omijające Paryż. Reakcja rynków na plany budżetowe RN —co sam doradca gospodarczy partii określił jako „główny problem” — przy wielkości francuskiej gospodarki stwarza ryzyko nie lokalnego, lecz ogólnoeuropejskiego kryzysu zadłużeniowego. W przeciwieństwie do Grecji z 2010 roku, Francji nie da się po prostu „uratować” bez narażania całej architektury strefy euro. Zasada „najlepszego zawodnika” de facto pogrzebałaby wspólne programy zbrojeniowe, takie jak SCAF, zmuszając Europę do całkowitej przebudowy systemu kooperacji przemysłowo-obronnej. Jednocześnie, nawet w razie zwycięstwa Le Pen, realizacja tak radykalnych zmian natrafi na najbardziej rozdrobniony skład Zgromadzenia Narodowego w historii V Republiki. Lewica i centryści razem dysponują wystarczającą liczbą głosów, aby przegłosować wotum nieufności wobec rządu RN. Obejść tę parlamentarną arytmetykę można by chyba tylko poprzez natychmiastowe rozwiązanie parlamentu i nowe wybory parlamentarne których wynik byłby całkowicie nieprzewidywalny.
2. Édouard Philippe (Horizons):Najgroźniejszy rywal RN z największymi szansami na wygraną

Były premier Francji (2017–2020), mer Hawru i lider partii Horizons, 55-letni Édouard Philippe niezmiennie osiąga najwyższe wyniki spośród potencjalnych rywali RN w drugiej turze. W zależności od konfiguracji, w pierwszej turze może liczyć na poparcie rzędu 16,5–19%. Jego elektorat to przede wszystkim wykształceni specjaliści z klasy średniej mieszkający na przedmieściach dużych miast, którzy oczekują kompetentnego, centro-prawicowych rządów bez pogłębiania polaryzacji społeczeństwa . Głównym atutem Philippe’a jest reputacja doświadczonego i umiarkowanego zarządcy. Jego główną słabością jest natomiast silne skojarzenie z niepopularnymi reformami z czasów prezydentury Macrona i brak nowego przekazu politycznego.
Program gospodarczy Philippe’a przewiduje obniżenie podatków produkcyjnych, zniesienie składek socjalnych od nadgodzin, wprowadzenie konstytucyjnej „złotej reguły” dotyczącej deficytu budżetowego oraz podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat. Metoda realizacji postulatów jest dość radykalna. Planuje on rozwiązać parlament natychmiast po swojej wygranej i przeprowadzić trzy referenda: w sprawie reformy emerytalnej, reguły budżetowej oraz rozszerzenia zakresu stosowania rządowych rozporządzeń na ochronę zdrowia, edukację i wymiar sprawiedliwości. Krytycy widzą w tym próbę obejścia parlamentarnych hamulców bezpieczeństwa, które wcześniej blokowały reformy Macrona. Dodatkowo taki pakiet reform systemowych słabo odpowiada na najbardziej palące zmartwienie wyborców — spadek siły nabywczej i trudności ze spinaniem domowego budżetu pod koniec miesiąca .
W polityce europejskiej Philippe jest konsekwentnym zwolennikiem tandemu francusko-niemieckiego. Sam biegle włada niemieckim, część edukacji odebrał w Bonn, a jako premier bronił traktatu z Akwizgranu z 2019 roku przed zarzutami RN o „zdradę suwerenności”. W dziedzinie obronności opowiada się za europejską preferencją w zakupach uzbrojenia i podkreśla, że francuski przemysł obronny powinien zwiększyć produkcję amunicji — co stanowi przeciwieństwo podejścia promowanego przez Le Pen.
Prezydentura Philippe’a oznaczałaby próbę przywrócenia tradycyjnej roli Francji jako współpilota tandemu francusko-niemieckiego — konfiguracji, która przez dziesięciolecia wyznaczała tempo integracji europejskiej, ale w ostatnich latach osłabła z powodu równoległej niestabilności politycznej w obu krajach. Jego nacisk na „europejską preferencję” w zakupach uzbrojenia wsparłby inicjatywy na rzecz strategicznej autonomii UE (takie jak PESCO czy Europejski Fundusz Obronny). Odbyłoby się to jednak w wariancie zachowującym pierwszeństwo francuskiego przemysłu obronnego, co stanowi tradycyjny punkt tarcia z Berlinem, który historycznie chętniej kupował sprzęt amerykański. Jednocześnie zapowiadany przez niego program — rozwiązanie parlamentu, trzy referenda, głębokie reformy strukturalne — oznacza, że pierwsze miesiące jego prezydentury pochłonie wewnętrzna walka polityczna, a nie nowe inicjatywy europejskie. Francja pod jego rządami raczej ustabilizowałaby obecny kurs Macrona w Brukseli, niż zaproponowała nową wizję.
Kluczowym problem Philippe’a nie jest druga tura, lecz dojście do niej. Prawicowo-centrowy elektorat Macrona z 2022 roku jest rozproszony między nim a Attalem, a porozumienia w sprawie wspólnego kandydata całego bloku w połowie lata 2026 roku wciąż nie ma (więcej — poniżej).
3. Gabriel Attal (Renaissance): młodsze i ostrzejsze oblicze macronizmu

37-letni Attal, który w 2024 roku został najmłodszym premierem w historii Francji i pierwszym otwarcie homoseksualnym szefem francuskiego rządu, oficjalnie ogłosił kandydaturę prezydencką 22 maja 2026 roku. Swój program oparł na priorytetach takich jak: szkoła, płace, granice i sztuczna inteligencja. Według sondaży, przy pełnym rozproszeniu głosów, zdobywa około 8,5%, ale wynik rośnie do 14,5–17,5% w scenariuszach z zawężonym gronem kandydatów — mimo to polityk wciąż pozostaje w tyle za Philippe’em. Ich problem jest wspólny: elektorat centrowy dzieli się między dwóch byłych premierów Macrona, a tylko wycofanie się jednego z nich dałoby drugiemu pewne przejście do drugiej tury.
Latem Attal próbował zmniejszyć dystans poprzez objazd regionów (w tym Bretanii), pozycjonując się jako „odnowa” macronizmu, a nie jego kontynuację. Młodszy wiek i wyrazista tożsamość sprawiają, że jest postrzegany jako osoba mniej powiązana z „systemem Macrona” niż Philippe. Jego program gospodarczy nie jest jeszcze uszczegółowiony w wymiarze budżetowym. Wśród głównych propozycji znajduje się mechanizm podnoszenia płac poprzez „prawo do brutto” (będące faktycznym odpowiednikiem trzynastej pensji) oraz zniesienie ograniczeń dotyczących godzin nadliczbowych.
W polityce europejskiej Attal jest federalistą i integracjonistą. Na targach zbrojeniowych Eurosatory 2026 zaprezentował wraz z Philippe’em wizję polityki obronnej, skupiającej się na zwiększenie mocy produkcyjnych. Znamiennym jest, że to właśnie Attal najbardziej otwarcie spośród wszystkich sześciu kandydatów formułuje cel „deamerykanizacji” europejskiej obronności — zmniejszenia zależności od systemów amerykańskich na rzecz autonomicznego potencjału europejskiego. Odróżnia go to zarówno od Mélenchona (który również krytykuje NATO, ale z powodów antyatlantyckich, a nie proeuropejskich), jak i od Philippe’a (który kładzie nacisk na wzrost produkcji, unikając przedstawienia USA jako problemu ).
Młodszy wiek oraz wyraźna tożsamość tożsamość teoretycznie pozwoliłyby Attalowi na repozycjonowanie francuskiego przywództwa w UE na rzecz nowej generacji — odwołując się do szerszego grona młodszych polityków europejskich, a nie tylko do znanego duetu francusko-niemieckiego. Jednak ambicje federalistyczne wymagają zgody Berlina i konsensusu wszystkich 27 państw członkowskich. Jest to proces, który historycznie przebiega bardzo powoli, więc pozostaje otwartym pytaniem, na ile energia Attala rzeczywiście przełożyłaby się na zmiany instytucjonalne. W praktyce najbardziej prawdopodobnym rezultatem jego prezydentury byłaby presja na pogłębienie wspólnych zakupów obronnych na poziomie UE oraz — być może — utworzenie nowych instrumentów wspólnego długu na wzór popandemicznego funduszu odbudowy.
4. Raphaël Glucksmann (Place Publique): „solidny” Europejczyk lewicy

Deputowany do Parlamentu Europejskiego z socjaldemokratycznej frakcji S&D i współzałożyciel partii Place Publique, 46-letni Glucksmann uosabia tę wersję lewicowej polityki, którą we Francji określa się mianem „solide”. Charakteryzuje się ona spójną i proeuropejską retoryką, odcinając się od lewicowo-radykalnej retoryki Mélenchona. Jego elektorat to przede wszystkim wykształceni, zurbanizowani wyborcy z Paryża i innych dużych miast, którzy są zaniepokojeni wzrostem nastrojów skrajnie prawicowych. W sondażach utrzymuje się na poziomie 10,5–14% poparcia. Daje mu to stabilną bazę,choć prawdopodobnie nie wystarczy do przejścia do drugiej tury bez istotnego osłabienia pozostałych kandydatów lewicy.
Program gospodarczy Glucksmanna przewiduje podniesienie płacy minimalnej oraz rewizję reformy emerytalnej z 2023 roku (cofnięcie decyzji o podniesieniu wieku emerytalnego do 64 lat) kosztem zwiększenia opodatkowania wielkiego kapitału. Przy deficycie budżetowym Francji przekraczającym już 5% PKB, analitycy wskazują na strukturalną sprzeczność między realizacją jego obietnic wyborczych a potrzebą ograniczania długu. W kwestii migracji Glucksmann zajmuje znacznie łagodniejsze stanowisko niż Philippe czy Attal. Zamiast zaostrzenia kontroli granic proponuje powołanie „konwencję obywatelską” złożonej z osób wyłonionych w drodze losowania. Jest to podejście, które jasno odróżnia go od RN, ale jednocześnie wystawia go na krytykę z uwagi na niepokoje francuskich wyborców związane migracją.
Na arenie europejskiej Glucksmann opowiada się za przejściem od zasady głosowania jednomyślnego na rzecz głosowania większością kwalifikowaną. Oznaczałoby to faktyczne zniesieniem prawa weta, które federalistyczne skrzydło Unii uważa za główną przeszkodę na drodze do uzyskania większej podmiotowości geopolitycznej. Popiera też pogłębienie wspólnych zakupów uzbrojenia i sprzętu wojskowego na poziomie UE.
To prawdopodobnie najbardziej radykalna propozycja instytucjonalna spośród wszystkich sześciu kandydatów. Zniesienie weta oznaczałoby najgłębsze przesunięcie w stronę ponadnarodowości od czasów traktatu lizbońskiego. Paradoks polega jednak na tym, że do zniesienia wymogu jednomyślności potrzebna byłaby jednomyślna ratyfikacja zmiany traktatów przez wszystkie 27 państw członkowskich. Jako deputowany do Parlamentu Europejskiego z wieloletnim doświadczeniem w Brukseli i Strasburgu, Glucksmann wniósłby do Pałacu Elizejskiego rzadką wśród francuskich prezydentów biegłość instytucjonalną. Francja pod jego rządami raczej występowałaby jako rzeczniczka „geopolitycznej” Unii, zdolnej do zbiorowego działania — zgodnie z ambicjami głoszonymi przez samą Komisję von der Leyen. Lewicowy, a zarazem konsekwentnie proeuropejski profil Glucksmanna mógłby stać się pomostem we francusko-niemieckich dyskusjach o solidarności budżetowej. Otwarcie popiera on rozszerzenie wspólnego zadłużenia oraz mechanizmów redystrybucji na poziomie UE. Jest to z kolei temat, do którego tradycyjnie ostrożne i „oszczędne” państwa północy podchodzą z rezerwą.
5. Jean-Luc Mélenchon (Francja Nieujarzmiona): czwarta próba weterana

3 maja 2026 roku na antenie TF1 74-letni Jean-Luc Mélenchon oficjalnie potwierdził swój czwarty z rzędu start w wyborach prezydenckich — po latach 2012, 2017 i 2022, kiedy to zajął trzecie miejsce po raz trzeci, tracąc zaledwie 420 tysięcy głosów do wejścia do drugiej tury. Wewnątrz ugrupowania decyzję podjęto praktycznie bez dyskusji. Jak stwierdził koordynator partii Manuel Bompard, alternatywna kandydatura nie była nawet rozważana. Mélenchon od razu wskazał RN jako swojego „głównego rywala”, choć publicznie zadeklarował, że nie wierzy w zwycięstwo Le Pen w drugiej turze.
Jego poparcie na poziomie około 13% odzwierciedla raczej „bazowy” elektorat LFI niż rzeczywisty sufit jego możliwości. Rdzeń zwolenników Mélenchon stanowią młodzi mieszkańcy miast, studenci i osoby o niestabilnym zatrudnieniu, którzy uważają, że „tradycyjna lewica” już ich nie reprezentuje. Awans Mélenchona do drugiej tury wymagałaby jednoczesnego, głębokiego załamania pozycji zarówno sił centrowych, jak i umiarkowanej lewicy. Jest to scenariusz mało prawdopodobny, choć niewykluczony w warunkach nadzwyczajnej destabilizacji politycznej.
Jego program gospodarczy to najbardziej radykalne zerwanie z kursem wszystkich poprzednich rządów. Zakłada on m.in.: skrócenie tygodnia pracy z 35 do 32 godzin, obniżenie wieku emerytalnego do 60 lat, szeroko zakrojona nacjonalizacja strategicznych sektorów oraz zasada „1 do 20” (ograniczenie rozpiętości między najniższą a najwyższą pensją wewnątrz jednej firmy). Ośrodek analityczny Institut Montaigne ocenił, że realizacja podobnego programu z 2022 roku, wygenerowałaby ponad 250 mld euro deficytu rocznie. Jest to poziom porównywalny chyba wyłącznie ze gwałtownym wzrostem wydatków w okresie pandemii.
W polityce europejskiej strategia Mélenchona opiera się na koncepcji tzw. „europejskiego nieposłuszeństwa”. Zakłada ona realizację własnego programu nawet wbrew unijnym zasadom (m.in. paktowi stabilności czy regułom wolnej konkurencji) i prowadzenie negocjacji z pozycji siły, dopuszczając nawet możliwość jednostronnego zerwania obowiązujących traktatów w przypadku zakończenia się rozmów fiaskiem. W rzeczywistości zmiana traktatu lizbońskiego wymaga jednomyślnej zgody wszystkich 27 krajów, czyli jest to praktycznie niemożliwe. W kwestii NATO Mélenchon opowiada się za wyjściem Francji ze struktur Paktu Północnoatlantyckiego.
W praktyce polityka „nieposłuszeństwa” oznaczałoby bezpośrednie zderzenie Francji z porządkiem prawnym UE. Świadome naruszenie unijnych zasad budżetowych otworzyłoby drogę do nowej procedury nadmiernego deficytu, doprowadziłoby do ostrych tarć z Europejskim Bankiem Centralnym i potencjalnie wywołałoby kryzys prawny wewnątrz struktur Wspólnoty, gdyby kluczowe państwo założycielskie jednostronnie odmówiło wykonywania zobowiązań traktatowych. Z kolei wyjście ze zintegrowanych struktur NATO (na wzór de Gaulle’a z 1966 roku) skomplikowałoby koordynację z inicjatywami obronnymi samej UE, które są coraz ściślej powiązane ze strukturami Sojuszu. Mimo że szanse Mélenchona na realne dojście do drugiej tury są niewielkie, to sam fakt funkcjonowania takiego programu w debacie publicznej świadczy o głębokiej radykalizacji francuskiej lewicy. Realizacja tej retoryki mocno napięłaby stosunki Francji z partnerami, którzy opierają wzajemne relacje na przewidywalności i wspólnych zasadach. Dotyczy to przede wszystkim Niemiec i Holandii, czyli państw tradycyjnie konserwatywnych fiskalnie i należących do grupy tzw. „oszczędnych”.
6. Bruno Retailleau (Republikanie): prawicowa alternatywa bez gotowego przepisu na zwycięstwo

Bruno Retailleau — 65-letni senator z Wandei, od 2025 roku szef partii Republikanie (LR), w latach 2024–2025 kierował francuskim MSW, najpierw w rządzie Michela Barniera, a potem François Bayrou. Gdy Lecornu utworzył nowy gabinet w październiku 2025 roku, Retailleau początkowo zachował stanowisko. Wkrótce jednak podał się do dymisji na znak protestu przeciwko innych nominacji personalnych. Epizod ten na kilka dni wywołał kryzys rządowy, doprowadził do dymisji samego Lecornu i istotnie uderzył w reputację Retailleau. Na oficjalnego kandydata LR w wyborach prezydenckich 2027 rok wyznaczyli go członkowie partii w wewnętrznym głosowaniu w połowie kwietnia 2026 roku.
Retailleau pozycjonuje się jako „prezydent porządku, sprawiedliwości i francuskiej dumy”. Przyjmuje twarde stanowisko wobec imigracji i przemytu narkotyków. Jego program „Mieux se loger, et moins cher” zakłada wybudowanie miliona nowych mieszkań w ciągu pięciu lat i zreformowany preferencyjny kredyt na pierwsze mieszkanie. Obiecuje również referendum w sprawie imigracji, reformy prawa karnego i wprowadzenia stanu wyjątkowego w dzielnicach objętych handlem narkotykami. W sondażach Retailleau stabilnie zdobywa 8–11% głosów, w zależności od konfiguracji wyścigu. Jest to wyraźnie mniej niż Philippe czy Attal, a w hipotetycznej drugiej turze przegrywa z Le Pen w stosunku około 44% do 56%. Główne wyzwanie jego kampanii ma charakter strukturalny: prawicowo-centrowa nisza między macronistowskim centrum a RN to ta sama przestrzeń, w której od 2017 roku kolejni liderzy LR bezskutecznie próbowali się zakorzenić.
W polityce zagranicznej Retailleau zajmuje odrębną, trudną do jednoznacznego skategoryzowania pozycję wśród prawicowych kandydatów. Pozostaje konsekwentnie proatlantycki w kwestiach twardego bezpieczeństwa oraz opowiada się za budową europejskiego filaru NATO w tandemie z Brytyjczykami. Jednocześnie sceptycznie odnosi się wobec federalistycznych projektów w rodzaju „europejskiej armii”,promowanych przez Attala. W Senacie przedstawił to następująco: bezpieczeństwo Europy warto budować nie „podwykonawczo” przez USA, lecz samodzielnie — głównie poprzez duże narodowe programy zbrojeniowe, a nie poprzez nową ponadnarodową strukturę wojskową.
Dla roli Francji w UE oznaczałoby to zwrot w stronę „suwerennistycznego, lecz nie dążącego do opuszczenia Wspólnoty kursu prawicy — bliższego podejściu Meloni we Włoszech niż instytucjonalnemu demontażowi proponowanemu przez Le Pen. Retailleau nie dąży do rozmontowania Komisji Europejskiej ani przywrócenia powszechnego prawa weta, ale też nie spieszy się z przekazaniem Brukseli nowych kompetencji. Jego nacisk na wzmocnienie krajowej kontroli nad granicami i migracją najprawdopodobniej postawiłby Paryż w opozycji do unijnej polityki migracyjnej (Paktu o migracji i azylu). Tego typu tarcia są dziś charakterystyczne nie tylko dla ugrupowań z poglądami zbliżonymi do RN, ale i dla coraz większej części obozu centroprawicowego w całej Unii.
Co to oznacza dla Francji i Unii Europejskiej?
Niezależnie od wyniku, wybory 2027 roku to przede wszystkim wybór modelu, w jakim Unia Europejska będzie funkcjonować w najbliższych latach. Francja to druga co do wielkości gospodarka UE, jedno z dwóch mocarstw nuklearnych kontynentu (obok Wielkiej Brytanii, która opuściła Wspólnotę) i stały członek Rady Bezpieczeństwa ONZ. Jest także największym producentem rolny w Unii oraz — wraz z Niemcami — filarem wspólnej polityki obronnej i bezpieczeństwa. W przeciwieństwie do mniejszych państw, takich jak Węgry, których narodowo-konserwatywne rządy mogą jedynie blokować pojedyncze inicjatywy, Francja dysponuje realną siłą do zmiany instytucjonalnej równowagi Unii — jeśli nie w kierunku opuszczenia Wspólnoty, to w stronę powolnego demontażu jej ponadnarodowych kompetencji.
W grze jest w istocie wybór między kilkoma modelami: międzyrządową „Europą Narodów” bez prawa weta (Le Pen, częściowo Retailleau), ponadnarodowym pogłębieniem integracji (Attal, Glucksmann), zarządczą kontynuacją obecnego kursu (Philippe) oraz bezpośrednią konfrontacją z porządkiem prawnym Unii (Mélenchon). Niezależnie od wyniku, tandem francusko-niemiecki — historyczny silnik integracji europejskiej — wchodzi w cykl wyborczy 2027 roku strukturalnie osłabiony. Nawet w przypadku zwycięstwa proeuropejskiego kandydata, Francja będzie dysponować znacznie mniejszą przestrzenią fiskalną na wspólne inicjatywy niż za czasów duetu Macron–Merkel czy wczesnego Macron–Scholz, a rozdrobniony parlament skutecznie ograniczy jej ambicje w polityce zagranicznej. Może to przyspieszyć zarysowaną już tendencję: zastępowanie formalnego przywództwa francusko-niemieckiego elastyczniejszymi formatami, takimi jak Trójkąt Weimarski (z udziałem Polski) czy doraźne „koalicje chętnych”.
Wymiar fiskalny stanowi osobne ryzyko dla całej Unii. Francja jest gospodarką o dużym znaczeniu systemowym, a nie peryferyjnym państwem pokroju Grecji z 2010 roku. Pełnowymiarowy kryzys zaufania do francuskich obligacji wystawiłby na próbę narzędzia reagowania kryzysowego UE i EBC (w tym Transmission Protection Instrument), zaprojektowane raczej z myślą o mniejszych gospodarkach. W dziedzinie obronności wynik wyborów przesądzi o losie wspólnych programów zbrojeniowych, takich jak myśliwiec SCAF i czołg MGCS. Podejście „najlepszego zawodnika” Le Pen w praktyce zatrzymałoby francusko-niemiecką kooperację, podczas gdy prointegracyjny kurs Attala czy Glucksmanna doprowadziłby do pogłębienia wspólnych zamówień.
Wreszcie francuskie wybory wpisują się w szerszy trend suwerenistyczny, który nbiera rozpędu na całym kontynencie. W Niemczech AfD stała się drugą siłą polityczną po CDU, we Włoszech rządzi koalicja Giorgii Meloni, a Węgry Viktora Orbána od lat promują model międzyrządowy, sprzeciwiający się ponadnarodowym instytucjom — wizję zbliżoną do programu Le Pen. Zwycięstwo Le Pen (czy nawet Retailleau) we Francji, kluczowym graczu w Radzie UE, mogłoby przesunąć środek ciężkości Rady Europejskiej na korzyść ugrupowań mniej przychylnych dalszej integracji. Naruszyłoby to równowagę, która historycznie sprzyjała zacieśnianiu relacji wewnątrz Unii.
Tendencje kształtujące wyścig
Bezprecedensowa fragmentacja. Ponad 30 polityków zgłosiło już lub rozważa start w wyborach prezydenckich — jest to rekordowa liczba w całej historii V Republiki. Lewica pozostaje głęboko podzielona: tylko część sympatyków LFI uznałaby przywództwo Glucksmanna, i odwrotnie. Centrum z kolei jest podzielone między Philippe’a i Attala. Ta fragmentacja może zadziałać na korzyść RN podwójnie: w pierwszej turze, rozpraszając głosy obozu rządzącego, a w drugiej — pozwalając RN rywalizować z przeciwnikiem o słabszym mandacie politycznym , który nie zdążył skonsolidować całego elektoratu anty-RN.
Prawybory w bloku centrowym — wciąż nierozwiązana kwestia. „Komitet łącznikowy” bloku centrowego (skupiający Horizons, Renaissance, MoDem, UDI i Partię Radykalną) wciąż nie doszedł do porozumienia w kwestii mechanizmu wyłonienia wspólnego kandydata. Attal nie wyklucza organizacji prawyborów na początku 2027 roku. Philippe z kolei publicznie odrzucił ten pomysł, powołując się na wyniki sondaży, które potwierdzają jego naturalne przywództwo. Choć comiesięczne spotkania komitetu trwają, wspólna strategia bloku pozostaje nieuzgodniona. Tymczasem z arytmetyki wyborczej wynika, że żaden z tych kandydatów startując samodzielnie nie przekracza 20–22% poparcia, podczas gdy duet Bardella/Le Pen bez problemów utrzymują 34–36% głosów.
Czynnik sądowy. Decyzja Sądu Kasacyjnego w sprawie Le Pen, oczekiwana przed pierwszą turą, pozostaje największą niewiadomą instytucjonalną kampanii. Jeśli sąd podtrzyma orzeczenie sądu apelacyjnego, wyrok wchodzi w życie w trybie natychmiastowym. W takim scenariuszu partia musiałaby w krótkim czasie wystawić kandydaturę Bardelli.
Linia „za UE, ale przeciw Brukseli”. Część analityków przewiduje, że wybory w 2027 roku mogą przerodzić się w głosowanie „za czy przeciw Europie”. Według danych Eurobarometru (2025) tylko 30% Francuzów pozytywnie ocenia UE (o 6 punktów mniej niż wiosną tego samego roku i wyraźnie poniżej średniej unijnej wynoszącej 42%). Dodatkowo Unii ufa jedynie 27% Francuzów, podczas gdy średnia dla całego bloku wynosi 48%. Jest to jeden z najniższych wskaźników wśród państw członkowskich. Nastroje te wpisują się w szerszy europejski trend suwerenistyczny: w Niemczech AfD stała się drugą siłą za CDU, a we Włoszech partia Fratelli d’Italia Gorgii Meloni stała się najbardziej wpływową formacją.
Na ile ufać sondażom
Zanim wyciągnie się wnioski, warto pamiętać o ograniczeniach sondaży przedwyborczych, które we Francji wielokrotnie dawały niedokładny obraz ostatecznego wyniku. Joseph de Weck, badacz Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej (DGAP), na łamach The Guardian w maju 2026 roku, wskazał dwie lekcje z historii. Pierwsza to zjawisko „odwróconej nieśmiałości” wyborców skrajnej prawicy. Choć zwykle uważa się, że zwolennicy takich partii ukrywają swoje preferencje, we Francji obserwuje się coś przeciwnego. Wyborcy RN chętnie deklarują w sondażach chęć głosowania na to ugrupowanie, ale nie zawsze przekładają to poparcie na głos w drugiej turze, gdy uruchamia się „front republikański”. Druga lekcja pochodzi z 2012 roku, kiedy François Hollande na analogicznym etapie kampanii był postrzegany przez elity polityczne i medialne za słabego oraz skompromitowanego kandydata, a mimo to wygrał wybory. Sam Macron w lipcu 2026 roku publicznie wezwał do „ostrożności wobec sondaży” przewidujących zwycięstwo Le Pen, przywołując analogię do swojego niespodziewanego zwycięstwa z 2017 roku.
Dodatkowym niuansem są wybory samorządowe z marca 2026 roku, w których RN po raz pierwszy przejęło kontrolę nad ponad 60 gminami. To historyczny kamień milowy dla partii, ale też potencjalne ryzyko. Doświadczenie brytyjskiej Reform UK pokazuje, że ugrupowania protestu po głośnych zwycięstwach w wyborach lokalnych często rozczarowują swoich wyborców tym, jak rządzą w praktyce. Rozdźwięk między antysystemową retoryką a codziennym gospodarowaniem na szczeblu lokalnym może stać się wyzwaniem także dla RN w 2027 roku.
Zamiast podsumowania
Na początku sierpnia 2026 roku bezsprzeczną faworytką pierwszej tury pozostaje Marine Le Pen. Po raz pierwszy w historii jej czterech startów prezydenckich pozycji liderki nie towarzyszy niedowierzanie, lecz powszechne oczekiwanie wygranej także w drugiej turze — przynajmniej według danych najgłośniejszego sondażu, przeprowadzonego tuż po lipcowym wyroku sądowym. Decydującym czynnikiem w 2027 roku będzie jednak nie zwycięstwo Le Pen w pierwszej turze (które wydaje się niemal pewne), lecz to, czy umiarkowana lewica, centrum i umiarkowana prawica zdołają wystawić jednego, silnego kandydata zdolnego skonsolidować cały elektorat anty-RN. Obecnie za najbardziej prawdopodobną opcję kompromisową uchodzi Édouard Philippe, choć Gabriel Attal i Raphaël Glucksmann pozostają realnymi alternatywami, a Bruno Retailleau buduje własną prawicowo-centrową niszę, odrębną od centrum. Jeśli jeden z nich skonsoliduje głosy przeciwko RN i wejdzie do drugiej tury, to „front republikański” miałby szansę zjednoczyć się wokół niego z niezwykłą, jak na francuską politykę, jednomyślnością. Jeżeli jednak rozbicie utrzyma się do wiosny 2027 roku, szanse Le Pen na wygraną gwałtownie wzrosną.
Niezależnie od tego, kto wygra, przestrzeń do realizacji obietnic wyborczych będzie skrajnie ograniczona. Deficyt budżetowy Francji przekracza już 5% PKB, przez co kraj podlega unijnej procedurze nadmiernego deficytu. Dodatkowo najbardziej rozdrobnione Zgromadzenie Narodowe w historii V Republiki jest w stanie zablokować niemal każdą większość rządową. Stawka tych wyborów dla Unii Europejskiej wykracza jednak daleko poza personalia. Gra toczy się o to, czy Francja zachowa rolę jednego z kluczowych architektów integracji ponadnarodowej i wspólnej polityki obronnej, czy też przeciwnie — stanie się kolejnym dużym państwem ograniczającym swoje zobowiązania na rzecz międzyrządowej „Europy Narodów”.
Bibliografia:
Resurgam, „Pięciu pretendentów do Pałacu Elizejskiego”, 9 lipca 2026
Ipsos/BVA dla Le Parisien, sondaż 27–28 maja 2026
Elabe dla BFMTV/La Tribune Dimanche, sondaż 9–12 lipca 2026
Al Jazeera, CNN, Reuters, France24, Franceinfo, Touteleurope.eu, JURIST — kronika sądowa sprawy Le Pen (lipiec 2026)
The Conversation, „With Marine Le Pen’s sentence the judiciary is giving French citizens the final say”
Wikipedia, „2027 French presidential election”; „Élection présidentielle française de 2027”
LCP – Assemblée nationale, Europe1, Public Sénat, Élysée Scope — przeglądy kandydatów i prawyborów partyjnych (luty–lipiec 2026)
INSEE, Eurostat, Banque de France, OFCE, Touteleurope.eu — wskaźniki makroekonomiczne i dane dotyczące procedury nadmiernego deficytu (2025–2026)
Źródło: INSEE, dane o deficycie sektora publicznego za 2025 r. i I kw. 2026 r.
Źródło: Eurostat, dług publiczny państw UE, I kw. 2026 r.
Wotum nieufności wobec rządu Michela Barniera, grudzień 2024 r. — pierwsze skuteczne od czasu rządu Georges’a Pompidou.
Źródło: sondaż Ipsos/BVA dla Le Parisien, 27–28 maja 2026 r.
Źródło: wyrok paryskiego sądu apelacyjnego, 7 lipca 2026 r.; relacje Reuters, CNN, Al Jazeera.
Źródło: sondaż Elabe dla BFMTV/La Tribune Dimanche, 9–10 lipca 2026 r.
Źródło: analiza ośrodka Asterès dot. programu budżetowego RN, 2026 r.
Źródło: oficjalne ogłoszenie kandydatury Gabriela Attala, 22 maja 2026 r.
Źródło: Institut Montaigne, analiza kosztów programu LFI z kampanii 2022 r.
Źródło: wystąpienie Bruno Retailleau w Senacie
Źródło: Joseph de Weck, komentarz dla The Guardian, maj 2026 r.
Źródło: wypowiedź Emmanuela Macrona, lipiec 2026 r.
Źródło: Getty Images photos