Artykuł · TC/2026/11 · Otwarty dostęp

Europejski czołg przyszłości. O europejskich programach pancernych i zawirowaniach wokół nich

TypArtykuł
DziałMilitaria/Przemysł zbrojeniowy
Datalip 2026

Wstęp oraz krótki zarys obecnej sytuacji

Jeszcze do niedawna, wiele osób patrzyło na czołgi jako na relikty dawnej epoki, jako na nie przystosowane do współczesnego pola bitwy, przepełnionego nowymi systemami, jak chociażby dronami czy też pociskami przeciwpancernymi typu top-attack. Niektóre kraje, jak Niderlandy w 2011 roku, całkowicie zrezygnowały z posiadania jakiejkolwiek floty pancernej. Jednakże, po wybuchu wojny w Ukrainie oraz jej dalszego rozwoju, odczucia dotychczasowych sceptyków się diametralnie zmieniły, a czołgi są ponownie postrzegane jako nieodłączny element pola bitwy.

Sprawiło to, że wiele państw europejskich rozpoczęło drastyczne plany modernizacyjne swoich sił pancernych by móc je lepiej przygotować do walki we współczesnych realiach. Chociażby Polska, która kupuje setki czołgów K2 Black Panther i M1 Abrams, Brytyjczycy pozyskujący czołgi Challenger trzeciej generacji, albo też wspomniane już wcześniej Niderlandy, które obecnie starają się odtworzyć swoje jednostki pancerne pozyskując niemieckie Leopardy 2A8.

Razem z postępującą modernizacją europejskich flot pancernych, coraz częściej zadawane są pytania dotyczące potencjalnej budowy następców obecnej generacji czołgów. O ile obecnie produkowane czołgi, są w stanie w miarę sobie radzić z współczesnymi zagrożeniami, to biorąc pod uwagę tempo rozwoju technologii wojskowej, to w niedalekiej przyszłości pojazdy te mogą stać się przestarzałe, zwłaszcza że nie są to nowe konstrukcje. Francuski czołg podstawowy Leclerc chociażby, jest w produkcji od początku lat 90., zaś współczesne Leopardy 2, podobnie jak czołgi Abrams, bazują na konstrukcjach z końca lat 70.. Sprawia to, że europejskie państwa od pewnego czasu zaczęły pracować nad czołgami nowej generacji, mającymi na celu zastąpienie coraz to bardziej starzejące się pojazdy.

Kooperacja francusko-niemiecka, czyli MGCS

Pierwszym takim programem oraz chyba jak dotąd najgłośniejszym, był Francusko-Niemiecki Main Ground Combat System (MGCS). Rozpoczęty w 2017 roku zakłada on opracowanie do 2035 roku czołgu nowej generacji mającego zastąpić francuskie Leclerci oraz Leopardy 2. Jego opracowaniem zajmuje się specjalnie do tego zadania stworzona spółka Joint-venture KNDS Systems, w której skład wchodzi francuski producent Leclerców Nexter Systems SA (dawniej GIAT Industries), oraz producent Leopardów Krauss-Maffei Wegmann GmbH, które z czasem przemianowano na kolejno KNDS France i KNDS Deutschland. Z czasem projekt uzyskał wsparcie innych firm, konkretnie to Rheinmetall AG w 2019 roku oraz niedawno francuskiej firmy Thales Group.

Prace tychże firm poskutkowały prezentacją koncepcyjnego czołgu Enhanced Main Battle Tank (EMBT w skrócie) na targach Eurosatory 2018 w Paryżu, mającego na celu pokazać jak czołg MGCS miałby wyglądać w przyszłości. Początkowo zaprezentowany pojazd był jedynie czołgiem-hybrydą, składającym się z wieży Leclerca oraz podwozia Leoparda 2, lecz z czasem projekt ten uległ znaczącej ewolucji. 

Najnowsza wersja czołgu EMBT, znana też jako EMBT ADT 140, składa się dalej ze znanego podwozia czołgu Leopard 2, lecz posiada także całkowicie nową bezzałogową wieżę ADT 140 (od skrótu ASCALON Demonstrator Turret 140), której głównym uzbrojeniem jest francuska armata ASCALON 140, o kalibrze 140 mm, oraz długości lufy 48 kalibrów. Alternatywnie, działo może zostać zastąpiona mniej niekonwencjonalną armatą ASCALON 120 kalibru 120 mm. Dodatkowo czołg jest także uzbrojony w zdalnie sterowany moduł uzbrojenia dowódcy z 30 milimetrowym działkiem, służącym do zestrzeliwania nadciągających dronów, a docelowo ma również być wyposażony w system aktywnej ochrony typu hard-kill. Napęd zaś stanowi power pack, znany jako EuroPower Pack z czołgu Leopard 2A7, na który składa się silnik MTU MT883 i przekładnia Renk HSWL 295TM, dostarczające 1500 koni mechanicznych, chociaż docelowo w MGCS ma się znaleźć napęd hybrydowy.

Europanzer, czyli przodek MGCS

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że nie jest to pierwszy wspólny projekt opracowania nowoczesnego czołgu przez Francję i Niemcy. Był nim projekt Europanzer rozpoczęty w 1955 roku. Miał on na celu, tak samo jak MGCS, opracowanie wspólnego czołgu dla armii Francuskiej oraz Niemieckiej, a z czasem także Włoskiej która dołączyła później do programu. Według założeń, nowy czołg miałby być uzbrojony w armatę kalibru 105 mm, być zwinnym oraz posiadać lekki pancerz, co wynikało z ówczesnego przekonania, że na polu bitwy przyszłości będą dominować pociski kierowane o tak dużej penetracji pancerza, że czołg by mógł przetrwać jego uderzenie musiałby mieć niesamowicie gruby pancerz, co prowadziłoby do jego ogromnej masy, oraz mocno ograniczonej manewrowości. Argumentacja, która z dzisiejszej perspektywy może się wydawać lekko absurdalna, lecz w tamtym momencie była wyborem w miarę logicznym. Do budowania prototypów nowego czołgu stanęły cztery zespoły, trzy z Niemiec pod wodzą kolejno Porsche, Rheinmetall oraz firmy Bogward, która jednak stosunkowo szybko odpadła z programu, zaś Francuski prototyp był konstruowany przez firmę AMX (od skrótu Ateliers de construction d’Issy-les-Moulineaux, w tłumaczeniu Warsztaty produkcyjne w Issy-les-Moulineaux). 

Podczas fazy testowania prototypów program natknął się na poważne przeszkody, dotyczące jego założeń a konkretniej wyboru głównego uzbrojenia czołgu. Niemcy chcieliby uzbrojenie stanowiła brytyjska armata L7 kalibru 105 mm, zaś Francuzi forsowali projekt swojej własnej, nieco bardziej kompleksową armatę tożsamego kalibru CN-105-F1. Właśnie z powodu braku zgody co do uzbrojenia głównego, projekt Europanzer ostatecznie upadł, a Francja i Niemcy rozeszły się tworząc własne czołgi w oparciu o ogólne założenia upadłego programu, budując kolejno AMX-30, oraz Leoparda 1.

Wspominam o tym dlatego, że obecny program MGCS, zdaje się mieć podobne, jak i nie poważniejsze problemy.

Problemy MGCS

Tak samo bowiem jak w przypadku Europanzera, nie ma dalej dokładnej zgody co do uzbrojenia nowego czołgu. Co prawda nowsze prototypy EMBT są wyposażone w armatę ASCALON 120/140, lecz Niemcy forsują wprowadzenie własnej armaty Rh130/L51 produkcji Rheinmetalla. Mimo tego, że jest to działo mniejszego kalibru, 130 mm w porównaniu do 140mm, to o większej sile rażenia w porównaniu do swojego francuskiego odpowiednika. Działo francuskie jest jednak bardziej modułowe i lepiej współgra z lekkimi konstrukcjami, co prowadzi nas do drugiego konfliktu o założenia programu, czyli rozmiar czołgu. Niemcy optują za bardziej klasycznym rozwiązaniem proponując, by pojazd miał masę ok. 55-60 ton, czyli podobną do dzisiejszych konstrukcji, zaś strona francuska jest zdania, że nowy czołg posiadał mniejszą masę, dzięki czemu byłby bardziej manewrowy i mobilny. Co prawda w tym aspekcie ostatecznie zapadła zgoda i Niemcy zgodziły się na propozycję francuską, jeśli chodzi o masę czołgu, to nie jest to koniec problemów programu.

Kolejnym elementem sporu jest aspekt tego, kto ma przodować w projekcie. Francuzi obawiają się bycia zdominowaną przez niemiecki przemysł, zwłaszcza patrząc na znacznie większe doświadczenie Niemiec w budowie czołgów. Obawy te wzmożyły się, kiedy do programu w 2019 roku dołączył Rheinmetall, co sprawiło, że ⅔ firm biorących udział w programie pochodziło z Niemiec. Ostatecznie osiągnięto porozumienie, które dzieli projekt na trzy filary, każdy realizowany przez jedną z trzech firm biorących udział w projekcie, przy czym odpowiedzialny za jeden z nich KNDS France ma odpowiadać za 50% produkcji komponentów do MGCS. Sytuacja się poprawiła jeszcze bardziej kiedy do projektu dołączyła inna francuska spółka, Thales Group, co sprawiło, że od teraz każda z firm posiada równe 25% udziałów, przy zachowaniu podziału pracy 50/50 między Niemcy a Francję.

Mimo poprawy stosunków, wszystkie te spory sprawiły, że program MGCS złapał ogromne opóźnienie. Francuska ministra obrony Catherine Vautrin podczas sprawozdania przed Zgromadzeniem Narodowym przyznała, że projekt ten jest opóźniony aż o dekadę, co oznacza, pierwsze że dostawy miałyby się odbyć dopiero w 2045 roku. Sprawia to że zarówno Francja i Niemcy rozpoczęły pracę nad własnymi nowymi czołgami, mającymi pełnić rolę, kolokwialnie ujmując, “zapchajdziury”, do czasu ukończenia programu MGCS.

Czołgi “Zapchajdziury”

Francuzi początkowo planowali, by role „Gap fillera” pełniła głęboka modernizacja Leclerca, nazwana Leclerc Evolution, zaprezentowana na targach Eurosatory 2024, wyposażona w zmodernizowaną wieże dwuosobową uzbrojoną w działo ASCALON 120 kalibru 120 mm, ZSMU z działkiem automatycznym kalibru 30 mm oraz posiadającą system aktywnej ochrony hard-kill Trophy. Ostatecznie jednak zdecydowano się na stworzenie nowego pojazdu. Projekt zołgu pomostowego dla Francji został nazwany CAPINT. Nazwa tego programu jest skrótem od CAPacité INTermédiaire, co w wolnym tłumaczeniu oznacza “zdolność pośrednią” lub “zdolność przejściową”. Opracowywany przez KNDS France, we współpracy z KNDS Deutschland, ma on bazować na podwoziu najnowszej wersji czołgu Leopard 2A8 oraz wykorzystywać wieżę ADT 140, czyli będzie niewiele odbiegać od demonstratora EMBT ADT 140.

W tym samym czasie z kolei Niemcy rozpoczęli pracę nad własnym czołgiem “zapchajdziurą”, Leopardem 3, zwanym czasem Leopardem 2AX. Tworzony jest przez KNDS Deutschland i Rheinmetall AG w ramach spółki PSM Projekt System & Management GmbH, zawiązanej oryginalnie w celu zaprojektowania Bojowego Wozu Piechoty Puma oraz także we współpracy z firmą Hensoldt. Czołg ma być docelowo wyposażony w armatę Rh130/L52, posiadać system aktywnej ochrony soft-kill MUSS 2.0 oraz prawdopodobnie także typu hard-kill. Prawdopodobnie się wywodzić się z demonstratora technologii stworzonego przez KNDS Deutschland, Leoparda 2A-RC 3.0. Czołgu z podwoziem Leoparda 2, wyposażonym w bezzałogową wieżę uzupełnioną o technologię Rheinmetalla.

Alternatywy dla MGCS

A jeśli o Rheinmetallu mowa, to warto przytoczyć, że w tym samym czasie firma z Düsseldorfu postanowiła sama zaprojektować alternatywę dla MGCS. Projekt został nazwany KF51 Panther, a zaprezentowano go po raz pierwszy na targach Eurosatory 2022. Posiada on załogową wieżę wyposażoną w automat ładowania oraz uzbrojoną w armatę kalibru 130 mm. Wyposażony ma być także w system ochrony typu hard-kill Strike-shield, ZSMU sprężony z karabinem maszynowy kalibru 7.62 mm Natter oraz opcjonalnie mieć możliwość wystrzeliwania amunicji krążącej Hero-120. Całość została osadzona na zmodernizowanej wersji podwozia Leoparda 2A4. 

Zainteresowanie czołgiem Panther wyraziły między innymi Włochy, które zawiązały konsorcjum LRMV składające się z firm Leonardo i Rheinmetall w celu uruchomienia w Włoszech produkcji “zitalizowanej” wersji niemieckiej czołgu. Projekt został oznaczony wstępnie jako New Main Battle Tank (NMBT). W porównaniu z wersją proponowaną przez, Rheinmetalla ma się on różnić od niej w kwestii uzbrojenia. Zamiast działa Rh130/L51, docelowo ma on zostać uzbrojony w włoską armatę 120 mm o długości 55 kalibrów, oraz posiadać ZSMU z działkiem kalibru 30 mm. Czołgi te docelowo miałyby wejść na uzbrojenie włoskiej armii w 2027 roku, lecz termin ten wydaje się być mało realny.

Nie jest to jednak jedyny program czołgu nowej generacji prowadzony przez Rheinmetalla. Wspólnie z KNDS Deutschland, założył on spółkę o nazwie MARTE ARGE, mającą na celu zaprojektować technologie dla czołgu nowej generacji o roboczej nazwie MARTE, czyli Main ARmoured Tank of Europe. Ma być to projekt paneuropejski, zakładający współpracę z Norwegią, Szwecją, Finlandią, Estonią, Litwą, Włochami, Hiszpanią, Belgią, Holandią, Rumunią i Grecją, lecz nie Francją. Co prawda jest to obecnie jedynie projekt studyjny, wsparty 20 milionowym grantem z Unii Europejskiej, być może mającym na celu zaprojektowanie tylko konkretnych komponentów do MGCS. Jednak brak Francji w projekcie może budzić obawy że owy program jest zaczątkiem do powstania konkurencyjnego europejskiego czołgu przyszłości.

Podsumowanie i przemyślenia

Podsumowując, przyszłość europejskiego czołgu wygląda nieciekawie. Projekt MGCS jest co prawda wciąż kontynuowany pomimo ogromnych opóźnień, a obecne programy obu spółek KNDS mają być jedynie rozwiązaniami pomostowymi, to moim zdaniem istnieje szansa że rozwiązania mogą zostać z nami o wiele dłużej, a nawet zamknąć całą inicjatywę MGCS. 

Na rękę KNDS Deutschland, czyli dawnego Krauss-Maffei Wegmann, może bowiem być by projekt Leoparda 3 stałby się czymś więcej niż “zapchajdziurą”. Jego poprzednik, Leopard 2, jest obecnie użytkowany przez 20 państw, z czego aż 14 należy do Unii Europejskiej, co może prowadzić, że dotychczasowi użytkownicy byliby bardziej zainteresowani zakupem nowszych wersji niemieckiego pancernego kocura, niż kupnem nowych, odmiennych konstrukcji.

Do tego dochodzą jeszcze głosy wśród niemieckich polityków nawołujących do odejścia z programu MGCS, na rzecz rozwiązań krajowych, w tym właśnie do Leoparda 3 albo czołgu KF51, mającego w niedalekiej przyszłości wejść do służby w Włoskiej armii. Mamy także jeszcze program MARTE, który obecnie jest dopiero w fazie studyjnej, lecz moim zdaniem stanowi dowód na to, że Niemcy nie są dosyć zainteresowane czołgiem MGCS, co może doprowadzić do anulowania projektu i powtórki z programu Europanzer.


Bibliografia:
Jak cytować Antoni Pałka (2026). Europejski czołg przyszłości. O europejskich programach pancernych i zawirowaniach wokół nich. TC/2026/11. Terra Cracovianum, Kraków.
Powiązane publikacje Pełny rejestr →
TC/2026/04 Artykuł Amerykański nation i state-building vs rzeczywistość cze 2026 TC/2026/11 Esej Zarys sytuacji geopolitycznej Tadżykistanu lip 2026 TC/2026/10 Esej Mistrzostwa świata FIFA jako starcie kultur, zwyczajów i norm społecznych oraz narzędzie soft power lip 2026