Cofnijmy się w czasie – jest 8 stycznia 2023 roku. Dwa miesiące wcześniej, w niezwykle wyrównanym wyścigu, wybory wygrywa były prezydent Lula da Silva, odbierając urząd Jairowi Bolsonaro. Jego zwolennicy organizują olbrzymi protest w stolicy kraju, Brasílii. Demonstracja szybko przybiera agresywny przebieg – protestujący zaczynają walczyć z siłami porządkowymi, a ostatecznie tymczasowo opanowują i demolują budynek Kongresu Narodowego, siedzibę Federalnego Sądu Najwyższego oraz prezydencki Pałac Planalto. Wśród tłumu słychać okrzyki nawołujące armię do dokonania zbrojnej interwencji w imieniu – ich zdaniem – prawowitego prezydenta Bolsonaro, który od tygodnia przebywa na Florydzie.
To wydarzenie – określane czasem w mediach „brazylijskim 6 stycznia” – stało się jedną z podstaw do zatrzymania prezydenta Bolsonaro i postawienia mu zarzutów próby dokonania zamachu stanu. 11 września 2025 roku, w bezprecedensowym wyroku, uznano go za winnego i skazano na 27 lat pozbawienia wolności. Wśród zarzutów, poza podjęciem spisku celem obalenia demokratycznego porządku Brazylii oraz odegrania kluczowej roli w wydarzeniach z 8 stycznia, znalazło się także przygotowanie zamachu na życie prezydenta da Silvy, wiceprezydenta Geraldo Alckmina i jednego z sędziów Sądu Najwyższego, Alexandre de Moraesa. Ten sam de Moraes był pierwszym, który odczytał wyrok skazujący Bolsonaro.
Decyzja oczywiście podzieliła i tak już mocno spolaryzowany naród brazylijski. Stronnictwo byłego prezydenta, Partia Liberalna, nie porzuciło Bolsonaro i wciąż uważa go za swojego przywódcę, chociaż z jasnych powodów nie może on kandydować w wyborach. Początkowo faworytem do objęcia roli lidera w jego miejsce był gubernator stanu Sã o Paulo, Tarcísio de Freitas. Jednak w grudniu 2025 roku najstarszy syn Bolsonaro, Flávio, ogłosił start w wyborach prezydenckich z błogosławieństwem swojego ojca. Tym sposobem znaleźliśmy się w sytuacji, w której po czterech latach o prezydenturę znowu walczą Lula i Bolsonaro – chociaż role odwróciły się, a były prezydent musiał znaleźć zastępstwo, de facto prowadząc kampanię z więzienia za pośrednictwem swojego syna.
Trzecia kadencja Luli da Silvy
Luiz Inácio Lula da Silva, nazywany często po prostu „Lula”, to prawdziwy weteran brazylijskiej polityki. Związkowiec i opozycjonista z czasów dyktatury wojskowej, pierwszy raz kandydował w wyborach prezydenckich jeszcze w 1989 roku. Urzędu nie uzyskał zarówno wówczas, jak i następne dwa razy w latach 1994 i 1998. Dopiero za czwartym razem, w roku 2002, został wybrany prezydentem, uzyskując ponad 60% poparcia w drugiej turze, co powtórzył w roku 2006. W czasach pierwszych dwóch kadencji Luli Brazylia przeżywała rozkwit gospodarczy, wzrosło jej znaczenie na arenie międzynarodowej, a dzięki znacznie zwiększonym wydatkom na politykę socjalną dziesiątki milionów Brazylijczyków wyszły z ubóstwa. Skazą na tych osiągnięciach pozostają liczne afery korupcyjne, w które nieraz uwikłani byli najwyżsi przedstawiciele administracji prezydenta, w tym także on sam. W ramach słynnej antykorupcyjnej Operacji Lava Jato (Myjnia Samochodowa) dom Luli został przeszukany, a emerytowanego prezydenta przesłuchano i postawiono mu zarzuty. Pomimo próby nadania mu stanowiska z immunitetem przez jego następczynię, później usuniętą ze stanowiska Dilmę Rousseff, w lipcu 2017 roku Lula został skazany na 9 i pół roku więzienia za przyjęcie łapówki i inne zarzuty korupcyjne. W następnym roku, choć nie bez problemów, oddał się w ręce policji. Jednak już w 2019 roku odzyskał wolność, a dwa lata później Federalny Sąd Najwyższy oddalił wszystkie zarzuty wobec byłego prezydenta, uznając, że główny sędzia w jego sprawie, Sergio Moro, nie działał w sposób niezależny i bezinteresowny. Po wyjściu z więzienia Lula wrócił do polityki i bez większych problemów uzyskał nominację swojej partii, lewicowej Partii Pracujących, o włos pokonując urzędującego Jaira Bolsonaro w wyborach prezydenckich w 2022 roku.
Po raczej chaotycznej prezydenturze Bolsonaro, trzecia kadencja Luli da Silvy skupiła się na odzyskaniu przez Brazylię „przewidywalności”, zarówno w polityce wewnętrznej, jak i zagranicznej. W znacznej mierze to właśnie na tej drugiej skoncentrowały się główne wysiłki administracji państwowej. Brasília buduje swoją pozycję na arenie międzynarodowej jako jeden z liderów państw Globalnego Południa, kluczowa siła w Ameryce Łacińskiej oraz stabilny partner dążący do pokoju i kompromisu. Pomimo zauważalnych sukcesów, jak chociażby odegranie znaczącej roli w załagodzeniu sporu pomiędzy Wenezuelą a Gujaną, zmieniający się układ systemu międzynarodowego i jego rosnąca nieprzewidywalność utrudniają politykę reprezentowaną przez Brazylię. Na to wszystko nałożył się powrót do Białego Domu Donalda Trumpa. W trakcie procesu byłego prezydenta Bolsonaro Waszyngton określił postępowanie mianem „polowania na czarownice” i zastosował je jako pretekst do nałożenia na Brazylię ceł sięgających 50%.
W polityce wewnętrznej istotną przeszkodą w sprawowaniu władzy jest układ partyjny w Kongresie, gdzie przeciwnicy Luli posiadają większość. Mimo to w trakcie trzeciej kadencji administracji udało się przeprowadzić istotne reformy podatkowe, w dużej mierze ograniczono nielegalną wycinkę lasów w Amazonii, wzrost gospodarczy utrzymuje się na stosunkowo wysokim poziomie, a inflacja jest niska. Jednakże pozytywne wskaźniki makroekonomiczne nie przekładają się na nastroje Brazylijczyków, którym w coraz większym stopniu doskwierają rosnące koszty życia. W efekcie poparcie dla prezydenta da Silvy jest jak na niego rekordowo niskie, w czym nie pomagają ciągnące się za jego administracją afery.
Kampania 2026 – kandydaci, programy i skandale
Główną osią toczącej się debaty stały się afery korupcyjne, które wyszły na światło dzienne w podobnym czasie. Pierwsza z nich dotyczy wyłudzenia pieniędzy z Narodowego Instytutu Ubezpieczeń Społecznych, w wyniku czego należne emerytom i rencistom środki zostały przekazane faworyzowanym przez władzę związkom zawodowym. Poza politykami związanymi z Partią Pracujących prezydenta Luli, czołowym nazwiskiem uwikłanym w skandal jest jego najstarszy syn, Fábio Luís Lula da Silva, nazywany „Lulinha”.
Druga z afer jest znacznie szersza. W skandal Banco Master, określany także aferą Vorcaro, zaangażowani są przedstawiciele dwóch głównych obozów politycznych. Wśród nich znajdują się: sam Flávio Bolsonaro, były Szef Sztabu w rządzie jego ojca Ciro Nogueira, wspomniany wcześniej Alexandre de Moraes – główny z sędziów orzekających przeciwko Jairowi Bolsonaro -a także jeden z liderów obozu rządowego w Senacie, Jaques Wagner, oraz wielu innych. Ta czwórka pojawia się w wiadomościach z bankierem Danielem Vorcaro, odpowiedzialnym za fałszowanie faktur i wyłudzenia finansowe. Udział w aferze Alexandre de Moraesa wywołał trwający kryzys instytucjonalny w Federalnym Sądzie Najwyższym. Sytuacja jest rozwojowa i na moment pisania artykułu w instytucji tej trwa paraliż dotyczący otwarcia postępowania przeciwko Moraesowi.
O urząd prezydenta zabiega 13 kandydatów, ale jedynie czterech z nich spełniło wymogi, aby ich reklamy emitowano w telewizji i radiu, a sześciu zakwalifikowało się do udziału w debatach. Nie zmienia to faktu, że realne szanse na zwycięstwo mają tylko Lula da Silva oraz Flávio Bolsonaro – niemniej sylwetki pozostałych czterech kandydatów regularnie pojawiających się w sondażach są warte przedstawienia.

Urzędujący prezydent Luiz Inácio Lula da Silva, mający już blisko 81 lat, walczy o czwartą kadencję – wyczyn, którego w historii demokratycznej Brazylii nie osiągnął nikt. Kandydat lewicowej Partii Pracujących to stała twarz brazylijskiej polityki od lat 80. Główną osią tegorocznej kampanii Luli jest obrona suwerenności państwowej przed interwencjami z zewnątrz, głównie ze strony Stanów Zjednoczonych pod wodzą Donalda Trumpa. Nałożenie przez Waszyngton wysokich ceł administracja prezydenta całkiem skutecznie obróciła na swoją korzyść, określając je jako kosztowną dla Brazylijczyków ingerencję w wybory mającą na celu udzielenia poparcia Flávio Bolsonaro. Mając na uwadze problem rosnących kosztów życia, Lula proponuje zwiększenie pomocy socjalnej poprzez reformy czasu pracy czy programy federalne. Pomimo dobrej sytuacji gospodarczej kraju pod jego rządami, nie przekłada się ona na zadowolenie przeciętnego obywatela, co skutkuje słabnącymi wskaźnikami poparcia. Wybuch wielkich afer korupcyjnych – które nie są dla administracji Luli niczym nowym i przez które był w przeszłości skazany – także nie pomagają.

O 45-letnim senatorze Flávio Bolsonaro można napisać, że jest synem swojego ojca – i na dobrą sprawę taki opis wystarczyłby do podsumowania jego kampanii. Kandydat Partii Liberalnej – wbrew nazwie określanej jako skrajnie prawicowa – stanowi zastępstwo dla byłego prezydenta Jaira Bolsonaro. Senator Flávio skupia się głównie na obietnicach amnestii dla swojego ojca oraz uczestników wydarzeń z 8 stycznia, usunięciu z urzędu sędziego Alexandre de Moraesa oraz na walce z przestępczością, która pozostaje kluczowym problemem dla brazylijskich wyborców. W przeciwieństwie do prezydenta Luli jest zwolennikiem ograniczenia wydatków rządowych i sojusznikiem Donalda Trumpa. Jego głównymi problemami są bezpośredni udział w korupcyjnej aferze Vorcaro, oczywiste powiązanie jego kandydatury z osobą kontrowersyjnego byłego prezydenta czy fakt, że wiele osób obwinia go za agresywną politykę celną USA względem Brazylii.

Ronaldo Caiado to były gubernator stanu Goiás. Mający 76 lat polityk kandyduje z ramienia centroprawicowej Partii Socjaldemokratycznej i jest powiązany z potężnym brazylijskim przemysłem rolniczym. Swój elektorat pozyskuje spośród bardziej centrowych wyborców prawicy, zmęczonych lub niezadowolonych z rządów i kontrowersji wokół prezydenta Bolsonaro. Wśród jego propozycji programowych znajdziemy szeroko zakrojone cięcia budżetowe, rozwijanie rodzimego przemysłu przetwarzania surowców naturalnych czy walkę z przestępczością poprzez ścisłą współpracę z innymi państwami kontynentu.

Nowy na brazylijskiej scenie politycznej Augusto Cury to mający 67 lat lekarz, psychiatra oraz autor wielu książek poświęconych zdrowiu psychicznemu. Kandydat pomniejszej centrowej partii Avante przedstawia się jako osoba spoza świata polityki, apelując do zmęczonych nieustannymi konfliktami i chaosem wyborców. Zrobiło się o nim głośno dzięki poparciu sporej liczby twórców w mediach społecznościowych. Jego program zakłada chociażby gruntowną reformę ustrojową w kierunku systemu semiprezydenckiego, zwiększenie użycia przez państwo sztucznej inteligencji czy dążenie do prowadzenia „humanitarnej” polityki zagranicznej.

Renan Santos to jedna z czołowych postaci brazylijskiej alt-prawicy. 42-letni antyestablishmentowy aktywista nigdy wcześniej nie ubiegał się o żaden urząd, choć od lat jest zaangażowany w politykę. Był jednym z założycieli Ruchu Wolna Brazylia (MBL), który nawoływał do masowych protestów przeciwko byłej prezydent Dilmie Rousseff, później usuniętej z urzędu. Kandydat założonej przez siebie partii Missão prowadzi kampanię głównie za pośrednictwem mediów społecznościowych i zyskuje znaczące poparcie wśród młodych mężczyzn. Postuluje między innymi prowadzenie polityki w stylu prezydentów Argentyny Javiera Milei oraz Salwadoru Nayiba Bukele, a także utworzenie narodowej rezerwy Bitcoinów.

Romeu Zema ma 61 lat i jest byłym gubernatorem stanu Minas Gerais oraz przedsiębiorcą. Niegdyś zwolennik prezydenta Bolsonaro próbuje odróżnić się od jego syna, postulując twardą politykę walki z przestępczością oraz wolnorynkowe reformy gospodarcze. Kandyduje z ramienia libertariańskiej Nowej Partii.
Nie tylko prezydent – jak działają brazylijskie wybory?
Brazylia to federalna republika prezydencka – nie powinno więc dziwić, że to właśnie wybory głowy państwa przyciągają największą uwagę. W przypadku nieosiągnięcia przez żadnego z kandydatów progu 50% poparcia organizowana jest druga tura, co dzieje się zdecydowanie częściej niż rzadziej. Dodatkowo razem z głową państwa wybierany jest również wiceprezydent – kandydaci startują niejako w duecie, podobnie jak chociażby w Stanach Zjednoczonych. Wraz z Lulą o reelekcję ubiega się jego obecny wiceprezydent i dawny rywal z wyborów w 2006 roku Geraldo Alckmin, zaś z Fláviem Bolsonaro kandyduje Alfredo Gaspar – członek Izby Deputowanych oraz sprawozdawca parlamentarnej komisji śledczej, która wzięła pod lupę aferę Narodowego Instytutu Ubezpieczeń Społecznych. W marcu tego roku polecił on wydanie nakazu aresztowania syna prezydenta da Silvy, Lulinhi, co ostatecznie komisja odrzuciła.
Warto jednak zwrócić uwagę, że obok najszerzej komentowanych wyborów prezydenckich Brazylijczycy wybierają również członków Izby Deputowanych i ⅔ senatorów. O trudnościach związanych z brakiem większości w tych izbach przekonała się obecna administracja, która miała poważne problemy w przeprowadzaniu kluczowych reform. Głosowanie w Brazylii jest obowiązkowe dla obywateli w wieku 18-70 lat oraz opcjonalne dla osób w przedziale 16-17 lat i powyżej 70. roku życia, chociaż kary za brak udziału w wyborach nie są dotkliwe.
W izbie niższej parlamentu obowiązuje ordynacja proporcjonalna, a kandydaci wybierani są z list partyjnych – podobnie jak w Polsce, chociaż koncepcja progu wyborczego działa zupełnie inaczej i jest on podzielony na poziom krajowy i lokalny. W przypadku nieprzekroczenia szczegółowo określonych progów partia wciąż może zająć miejsca w Izbie, ale traci ona szereg przywilejów, takich jak publiczne finansowanie czy darmowy czas antenowy.
W tegorocznych wyborach do Senatu każdy z brazylijskich stanów wybiera dwóch z trzech senatorów. Co ciekawe, obywatele do dyspozycji mają w tym przypadku dwa głosy – mogą więc wybrać dwóch kandydatów do objęcia mandatu. Nie można przy tym oddać dwóch głosów na jedną osobę, gdyż w takiej sytuacji drugi głos jest nieważny.
Czy Brazylia oprze się prawicowej fali, która przetacza się przez kontynent?
W ciągu ostatnich lat przez Amerykę Łacińską przetoczyła się fala zwycięstw kandydatów prawicy, przez co prezydent Lula da Silva stoi obecnie na czele jednego z ostatnich rządów lewicowych na kontynencie. Przedwyborcze sondaże wskazują na niewielką przewagę Luli nad Flávio Bolsonaro, z resztą kandydatów daleko w tyle – jednak im bliżej wyborów, tym bardziej różnica między nimi się zmniejsza. Wszechobecne skandale i specyfika brazylijskiej kampanii nie pozwalają na wskazanie jednego faworyta wyborów.
Głosowanie odbędzie się 4 października, a jeśli żaden z kandydatów nie przekroczy progu 50% – co wydaje się obecnie niemal pewne – druga tura będzie miała miejsce trzy tygodnie później, 25 października. Zwycięstwo Bolsonaro doprowadzi do niemal całkowitej kontroli prawicy nad państwami Ameryki Południowej i politycznej rehabilitacji jego ojca, zaś zdobycie przez Lulę czwartej kadencji może dać wiatr w żagle słabnącej kontynentalnej lewicy.
Bibliografia:
- https://www.aljazeera.com/news/2026/9/22/brazil-election-lula-and-flavio-bolsonaro-tied-in-latest-polls
- https://www.pewresearch.org/short-reads/2026/09/22/how-brazilians-view-their-country-ahead-of-2026-elections/
- https://edition.cnn.com/2025/09/11/americas/brazil-jair-bolsonaro-coup-trial-verdict-latam-intl
- https://www.nbcnews.com/world/brazil/bolsonaros-eldest-son-says-ll-run-brazil-presidency-2026-rcna247686
- https://www.aljazeera.com/news/2025/12/6/flavio-bolsonaro-enters-brazils-2026-presidential-race-with-fathers-nod
- https://www.npr.org/2025/09/11/nx-s1-5535658/bolsonaro-brazil-coup-trial
- https://en.wikipedia.org/wiki/Second_presidency_of_Lula_da_Silva
- https://thedialogue.org/analysis/how-successful-has-lula-been-a-year-after-his-return
- https://www.as-coa.org/articles/brazils-2026-presidential-candidates-lula-bolsonaro-and-other-top-contenders
- https://www.americasquarterly.org/article/brazil-meet-the-candidates-2026/
- https://thedialogue.org/blogs/2026/07/brazils-2026-elections-institutional-design-electoral-technology-and-democratic-integrity