Republika Środkowoafrykańska nigdy w swojej stosunkowo krótkiej politycznej historii nie była krajem szczególnie szczęśliwym, dostatnim czy nawet stabilnym. Już w momencie uzyskania niepodległości w roku 1960 francuscy „opiekunowie” nowo powstałego państwa przyznawali, że ze wszystkich byłych kolonii Paryża była ona najsłabiej przygotowana do suwerenności. Skutki tego nieprzygotowania uwidoczniły się szczególnie przez pierwsze dwie dekady funkcjonowania tego młodego afrykańskiego państwa. Pierwszy zamach stanu przeprowadzony został już w roku 1965, czyli pięć lat od uzyskania niepodległości. Za jego dokonaniem stał bardzo ekscentryczny wojskowy Jean-Bédel Bokassa, który podczas swoich czternastoletnich rządów zasłynął przede wszystkich ze zmiany nazwy państwa na Imperium Środkowej Afryki oraz zorganizowania dla samego siebie koronacji na cesarza na wzór Napoleona.

Na szczęście większą część rachunku za niebotycznie drogą koronację pokryli wtedy Francuzi. Była ona według szacunków warta około ⅓ całego PKB tego bardzo biednego, liczącego wówczas mniej więcej dwa miliony ludzi państwa. Łaska Paryża skończyła się jednak już w 1979 roku, kiedy na jaw wyszły mordy na uczniach i studentach protestujących na ulicach stolicy kraju – Bangi. Protestowali oni głównie przeciwko narzuconemu odgórnie przez rząd Bokassy obowiązkowi zakupu mundurków szkolnych – produkowanych wyłącznie przez firmę należącą do rodziny „cesarza” – oraz przeciwko szalejącemu w państwie bezrobociu. Bokassa okrzyknięty został Rzeźnikiem Środkowej Afryki, a francuska interwencja wojskowa szybko pozbawiła go władzy w kraju i zainstalowała jego poprzednika. Na fotel prezydenta powrócił David Dacko, a Imperium Środkowej Afryki znowu stało się republiką. Jednak już dwa lata później kolejne coup d’etat zmieniło rząd w Bangi, przez co władzę objął André-Dieudonné Kolingba. Rządy Kolingby przyniosły względną stabilizację, ale miały autorytarny charakter. W 1993 roku w kraju odbyły się pierwsze wielopartyjne wybory, które z większością 53% glosów wygrał Ange-Félix Patassé. Jednak chaos w państwie spowodowany przez problemy ekonomiczne, rozdrobnienie etniczne oraz bunty wojskowe nie pozwolił wykorzystać chwilowej stabilizacji i demokratyzacji lat dziewięćdziesiątych. Także Francja po zakończeniu Zimnej Wojny zaczęła coraz mocniej uzależniać swoją dalszą pomoc gospodarczą i wojskową od wprowadzania reform demokratycznych. Cztery lata po kolejnych wygranych w roku 1999 wyborach Patassé został usunięty przez kolejny już zamach stanu. Przeprowadził go niedawno wygnany do Czadu były szef sztabu François Bozizé.


Po początkowych krokach pojednawczych ze strony administracji Boziza oraz próbach wprowadzenia ugody ze zbrojnymi grupami walczącymi przeciwko rządowi w Bangi, sytuacja znów zaczęła się pogarszać. Mimo że część rebeliantów zgodziła się na wstrzymanie działań oraz przystąpienie do rządu w ramach programu IPD (Inclusive Political Dialogue), znaczna część opozycji i grup zbrojnych czuła się rozczarowana procesem reform i kontynuowała walkę. W 2011 roku odbyły się kolejne wybory wygrane przez Boziza i zakwestionowane przez większość grup opozycyjnych jako sfałszowane.
W 2012 roku Seleka – nowa rebeliancka koalicja, w której dominowali przede wszystkim muzułmanie z północy kraju, wtargnęła do Republiki Środkowoafrykańskiej i szybko podeszła pod stolicę gdzie po nieudanych negocjacjach z władzą ostatecznie w 2013 roku zajęła miasto i zbrojnie zakończyła kolejny rząd. Zajęcie stolicy przez Selekę rozpoczęło okres głębokiej izolacji państwa, którego naczelnym przykładem było zawieszenie go w strukturach Unii Afrykańskiej. Nieudolność kolejnego słabego rządu w Bangi spowodowała też całkowitą bezkarność wśród rebeliantów należących niegdyś do Seleki, którzy po rozproszeniu na prowincji zaczęli dokonywać masowych rabunków, mordów i gwałtów, powodując ogromną katastrofę humanitarną. Na dramatyzm sytuacji wpływał także fakt, że rebelianci byli w przeważającej części muzułmanami, co powodowało koncentracje ataków na ludności chrześcijańskiej. W reakcji na to w większości chrześcijańska populacja południa kraju zaczęła tworzyć własne grupy samoobrony, które z kolei rozpoczęły ataki na ludność muzułmańską. W wyniku tych wydarzeń kraj pogrążył się w głębokim konflikcie wewnętrznym, w ramach którego podzielony był pomiędzy wiele różnych lokalnych milicji o zróżnicowanym podłożu etnicznym i religijnym oraz niezamierzających w jakimkolwiek stopniu podporządkować się bezsilnej władzy centralnej w Bangi. Po negocjacjach przedstawicieli środowisk politycznych w stolicy, którym impuls dała interwencja ONZ, zdecydowano się rozpisać nowe wybory w roku 2016. Wygrał je doktor matematyki, a także były premier Faustin-Archange Touadéra, który służy jako głowa państwa Republiki Środkowoafrykańskiej po dzień dzisiejszy.

Wagner wkracza na pomoc
W momencie objęcia przez Touadére urzędu, władza centralna kontrolowała zaledwie około 20% terytorium republiki, ograniczonego głównie do obszarów przy samej stolicy. To właśnie za jego prezydentury zaczęto patrzeć w stronę Moskwy, a nie Paryża, w celu uzyskania pomocy w stabilizacji pogrążonego w chaosie państwa. W 2018 roku rząd Republiki Środkowoafrykańskiej oficjalnie zaprosił do kraju rosyjskich najemników z Grupy Wagnera. Mieli oni zapewniać pomoc wojskową i szkolić siły rządowe do walki z rebeliantami kontrolującymi większość terytorium kraju. Szybko jednak stała się ona fundamentem kontroli władzy państwowej, zapewniając poza wsparciem dla sił zbrojnych republiki także ochronę samego prezydenta. W zamian najemnicy nie chcieli od Bangi bezpośrednich transferów pieniężnych, na które słabego rządu po prostu nie było stać. Oczekiwali raczej gwarancji, że za pomoc w podporządkowaniu prowincji i zepchnięciu sił rebelianckich Wagner może liczyć na szerokie koncesje na wydobycie cennych surowców mineralnych, przede wszystkim złota i diamentów. Rosyjscy najemnicy nie musieli długo czekać na możliwość udowodnienia swojej przydatności. Już na przełomie 2020 i 2021 roku Coalition des Patriotes pour le Changement (CPC) – jedna z najsilniejszych grup zbrojnych walczących z władzą państwową – próbowała zająć stolicę. Jednak dzięki bezpośrednim działaniom Grupy Wagnera oraz przetrenowanym przez nią oddziałom FACA (Środkowoafrykańskie Siły Zbrojne) udało się odeprzeć atak i przejść do kontruderzenia. Kontratak prowadzony przez rosyjskich najemników i armię skupiał się przede wszystkim na zdobyciu kontroli nad terenami zasobnymi w złoża surowców mineralnych. Odebrało to części grup zbrojnych ważne źródła finansowania oraz zapewniło Wagnerowi dochody z kontroli lukratywnych złóż i umocniło ich pozycję. Naczelnym przykładem na to jest zbrojne zajęcie w 2021 roku kopalni Ndassima w centralnej części kraju. Wagnerowi udało się w 2020 roku bez żadnych konkretnych podstaw prawnych przejąć akt własności obiektu, którego wartość złóż złota szacowana jest na około 2,8 miliarda dolarów. Od tamtej pory Ndassima pozostaje całkowicie pod kontrolą Wagnera, zaś rządowi kontrolerzy próbujący uzyskać dostęp do obiektu są przeganiani przez uzbrojonych najemników, a nawet grozi im się śmiercią. Złoto i diamenty z placówek kontrolowanych przez Grupę Wagnera w zdecydowanej większości omijają oficjalne rządowe kanały dystrybucji. Minerały są nielegalnie wywożone z kraju przez najemników za pomocą alternatywnych sieci transportowych. Surowce trafiają drogami pośrednimi i bezpośrednimi głównie do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie po przetworzeniu są włączane w międzynarodowy obieg.

Operacje te pozwoliły też wagnerowcom na znaczne zwiększenie swojego stanu osobowego. Według informacji pozyskanych przez Le Monde, do września 2021 roku na terenie Republiki obecnych miało być już prawie 1500 członków Grupy Wagnera działających w 47 lokacjach. Był to ogromny wzrost z początkowej liczby około 210 „instruktorów wojskowych” deklarowanych jeszcze w 2018 roku do ONZ. Właśnie w tamtym momencie wykształcił się specyficzny układ, w ramach którego Grupa Wagnera zaczęła zapewniać stabilizację na zajętych przez siły rządowe obszarach, a w zamian istniało ciche przyzwolenie władzy na ekstrakcję przez najemników zasobów oraz świadome ignorowanie przez rząd jakichkolwiek nadużyć ze strony Rosjan. Najemnicy brutalnie przepędzali z zajętych przez siebie terenów licznych górników rzemieślniczych, aby móc rozpocząć bardziej przemysłową ekstrakcję.

Pomoc w uniknięciu kolejnego zamachu stanu w roku 2020 oraz kontratak przeprowadzony przez wagnerowców pozwolił na umocnienie się nie tylko samym Rosjanom, ale także prezydentowi Touaderze. W 2023 roku zorganizowane zostało referendum nad zmianą konstytucji Republiki. Wśród najważniejszych proponowanych zmian było przedłużenie czasu pełnienia przez głowę państwa urzędu z 5 do 7 lat oraz całkowite zniesienie limitu kadencji. Decyzja opozycji na bojkot referendum oraz dalszy ograniczony zakres kontroli władzy centralnej nad terytorium państwa sprawiły, że – według szacunków opozycji – udział w nim wzięło tylko około 15% uprawnionych do głosowania. Nie przeszkodziło to jednak władzy twierdzić, że frekwencja wyniosła prawie 60%. Wynik był oczywiście pomyślny dla prezydenta Touadery, który zdobył możliwość startu w kolejnych przyszłych wyborach nieograniczoną ilosć razy. W ramach tego samego referendum prezydent nie zawahał się też zacieśnić współpracy z Rosjanami. Jedną ze zmian przegłosowanych w referendum było bowiem zniesienie obowiązku przyzwolenia parlamentu na udzielanie rządowych koncesji wydobycia zasobów na terytorium Republiki. Od teraz pozostawało to wyłącznie w gestii głowy państwa. Jeszcze bardziej pogłębiło to zależność pomiędzy urzędem prezydenta a rosyjskimi najemnikami, którzy w celu zdobycia kolejnych koncesji musieli już rozmawiać tylko z Touaderą.
Wydarzenia te pokazują silną symbiozę pomiędzy administracją Touadery a Grupą Wagnera. Dopóki najemnicy mają dostęp do wydobycia zasobów pozycja prezydenta pozostaje silna, a nawet wzrasta. Dzięki interwencjom Rosjan mógł on cieszyć się o wiele większym polem manewru niż jego poprzednicy skazani na łaskę coraz bardziej niechętnej do pomocy Francji lub licznych skłóconych ze sobą grup zbrojnych. Jednak kontynuacja tego korzystnego dla obu stron układu coraz bardziej stoi pod znakiem zapytania. Po nieudanym puczu Jewgienija Prigożyna – założyciela i głównego finansisty grupy – w 2023 roku w Rosji, Kreml postanowił zastąpić Grupę Wagnera kontrolowanym już bezpośrednio przez Ministerstwo Obrony Africa Corps. To właśnie komórka Wagnera w Republice Środkowoafrykańskiej najbardziej opiera się tej zmianie. Najemnicy dalej używają emblematów grupy, a administracja Prezydenta Touadery także opiera się wymaganiom Moskwy. Według Touadery Wagner jest bardziej efektywny. Zastąpienie jej przez Africa Corps spowodowałoby też, że za dalsze usługi rosyjskich najemników rząd Republiki Środkowoafrykańskiej musiałby zacząć płacić w twardej walucie, a nie koncesjami na wydobycie surowców. Byłoby to dla Bangi ogromnym problemem, ponieważ razem z przejęciem koncesji wagnerowcy stworzyli swoją własną infrastrukturę wydobycia i transportu zasobów na rynki międzynarodowe. Przejęcie i zastąpienie całego alternatywnego systemu stworzonego przez Wagnera mogłoby okazać się niewykonalne dla relatywnie słabych sił rządowych. Przyszłość pokaże czy Wagner rzeczywiście będzie musiał się wycofać i porzucić intratny przemyt surowców oraz czy w tej sytuacji Republice uda się opłacić dalszą rosyjską obecność i utrzymać stabilność władzy w Bangi. Czy może jednak dojdzie do kolejnego już zamachu stanu i końca rządów prezydenta Touadery?