Stało się powszechnym zjawiskiem, że prezydent USA po piastowaniu swojego urzędu dorabia się fortuny, o której wielu jego wyborców mogłoby co najwyżej pomarzyć. Donald Trump jest tutaj jednak wyjątkiem – w momencie objęcia urzędu w 2017 roku był najbogatszym prezydentem USA od czasów George’a Washingtona. Opuszczając Biały Dom w styczniu 2021 roku był o 1,2 miliarda dolarów „biedniejszy” niż cztery lata wcześniej (styczeń 2017 – majątek szacowany na 3,7 miliarda dolarów vs 2,5 miliarda dolarów na początku 2021 roku).
Jednak druga kadencja Donalda Trumpa wygląda nieco inaczej. 45. i 47. prezydent, składając w styczniu 2025 roku przysięgę, posiadał majątek o praktycznie tej samej wartości co w roku 2021. Natomiast po powrocie na stanowisko głowy państwa majątek Trumpa znacznie się powiększył i jest obecnie szacowany na 6,3 miliarda dolarów.
Jak to Trump zrobił?
Trump oficjalnie oczywiście nie zarządza swoimi przedsiębiorstwami, obowiązek ten należy do jego synów. Majątek został pomnożony przez rozwój klubów golfowych, sieci hoteli – przeważnie przyjmujących formę licencji na wykorzystanie imienia Trumpa – oraz zwiększenie liczby członków Klubu Mar-a-Lago. Trump ma również swoją linie NFT (non-fungible tokens), które pojawiły się w trakcie hossy na tego typu produkty pomiędzy 2022 a 2023. Po zaprzysiężeniu prezydenta 17 stycznia 2025 roku Trump wypuścił własną kryptowalutę: Trump Coin. Niektóre szacunki wskazują, że na transakcjach z nią związanych 47. prezydent zainkasował 1,4 miliarda dolarów.
Jednak bez wątpienia największym źródłem nowej części majątku prezydenta USA jest Trump Media & Technology Group, firma notowana na giełdzie oraz właściciel Truth Social – jego platformy społecznościowej na wzór Twittera/X.com. Trump jest największym udziałowcem firmy, posiadając ponad 40% udziałów, które przekładają się na wartość ~949 milionów dolarów. Warto pamiętać, że przedsiębiorstwo jest notowane na giełdzie, co powoduje, że wartość udziałów zmienia się każdego dnia (w momencie szczytowym jego udziały w Trump Media & Technology Group były warte ~6,25 miliarda dolarów).
Dobrze, tekst ten nie jest jednak o zdolnościach rodziny Trumpów do zarabiania pieniędzy przez wykorzystanie kontaktów, pozycji i innych zaradnych metod, takich jest już wiele.
16 lipca 2026 roku Trump Media & Technology Group ogłosiło nowy produkt, dokładnie nową usługę: Truth API. Właśnie o tej ofercie TMTG jest ten tekst, ponieważ usługa ta sprawdza granice wykorzystywania stanowiska prezydenta do wzbogacania się, w poważny sposób poddaje próbie definicję „insider tradingu” oraz daje nielicznej grupie osób – za odpowiednią cenę – możliwość uzyskania informacji, które mają realny wpływ na rzeczywistość.
Czym jest Truth API?
API (Application Programming Interface) jest swego rodzaju kelnerem, ale dla komputerów. Będąc w restauracji składamy zamówienie kelnerowi, ten idzie do kuchni, kuchnia przygotowuje danie, a następnie kelner przynosi je do stolika. API robi to samo, ale dla programów komputerowych – jeden program prosi o coś, API przesyła prośbę do drugiego programu, który to posiada, a potem zanosi odpowiedź do programu, który o to poprosił.
Co Truth API będzie przesyłało?
Takie błahostki jak wcześniejszy dostęp publikowanych postów przez 10 najbardziej obserwowanych kont na platformie oraz dane historyczne sięgające postów z 2022 roku.

Ile taka przyjemność kosztuje? Trump Media & Technology Group zapowiedziało cenę w widełkach 60-100 tys. dolarów miesięcznie.
Dla kogo?
Usługa oferuje dostęp w milisekundach do postów obecnie najbardziej wpływowych osób w Stanach Zjednoczonych. Truth Social jest preferowaną platformą do ogłaszania przez prezydenta Trumpa nowych ceł, działań zbrojnych oraz innych informacji mających realny wpływ na naszą rzeczywistość i rynki finansowe.
I tutaj właśnie wyłania się klient, dla którego stworzono tę usługę – instytucje grające na rynkach finansowych przy zastosowaniu high-frequency tradingu. Właśnie dla tego typu handlu akcjami kluczowe są milisekundy, do tego stopnia, że instytucje te walczą o jak najbliższy dostęp do serwerów giełdowych, by zminimalizować czas przesyłu informacji między nimi a ich własną infrastrukturą.
Obecnie firmy te wykorzystują web scraping, by jak najszybciej pozyskać najnowsze posty prezydenta, następnie analizują je, a na samym końcu podejmują decyzję co do kupna lub sprzedaży określonych aktywów.
Truth API ma za zadanie umożliwić właśnie tym instytucjom skończenie z powyższą praktyką, oferując dostęp do źródła informacji szybciej, niż było to wcześniej możliwe.
Problem
Pojawienie się tej usługi rodzi poważne pytania o to, czy platforma będąca współwłasnością głowy państwa może sprzedawać przyspieszony dostęp do informacji, które mają wpływ na rynki finansowe.
Zazwyczaj dokonywanie transakcji na rynkach finansowych na podstawie informacji poufnych (insider trading) jest nielegalne. Natomiast tutaj mamy do czynienia z sytuacją, w której wraz z opublikowaniem wpisu przez prezydenta informacje stają się publiczne, jednak pewna ograniczona grupa osób ma do nich dostęp na moment przed resztą społeczeństwa i może zmonetyzować je wcześniej.
Gdzie leży w tym przypadku granica między informacją poufną a publiczną?
§ 240.10b5-1 Handel „na podstawie” istotnych informacji niepublicznych w sprawach dotyczących insider tradingu.
(b) Świadomość istotnych informacji niepublicznych. Z zastrzeżeniem środków obrony określonych w ustępie (c) niniejszego paragrafu, nabycie lub sprzedaż papieru wartościowego emitenta uznaje się za dokonane na podstawie istotnych informacji niepublicznych w rozumieniu Sekcji 10(b) oraz Rule 10b-5, jeżeli osoba dokonująca nabycia lub sprzedaży była świadoma tych istotnych informacji niepublicznych w chwili dokonywania nabycia lub sprzedaży. Prawo dotyczące insider tradingu jest w pozostałym zakresie określane przez orzecznictwo sądowe interpretujące Rule 10b-5, a Rule 10b5-1 nie zmienia zakresu prawa dotyczącego insider tradingu w żadnym innym aspekcie.
Czy ważne dla państwa informacje nie powinny być dostępne dla wszystkich obywateli w tym samym czasie? Dlaczego konkretne instytucje, które stać na tego typu usługę, mają otrzymywać wcześniej informacje cenotwórcze?
Gdyby członek administracji Trumpa wiedział, że za moment prezydent napisze publicznie coś, co np. spowoduje wzrost cen ropy naftowej i zdecydowałby się na telefon do swojego kolegi, który prowadzi fundusz hedgingowy, przekazując mu tą informację, a ten następnie postawiłby zakład, że ropa wzrośnie – mielibyśmy do czynienia z insider tradingiem.
Natomiast czy insider tradingiem jest wykorzystanie informacji poprzez zakup usługi Truth API? Donald Trump opublikuje post, który spowoduje wzrost cen ropy naftowej, programy instytucji mających tę subskrypcję otrzymają go w ułamek sekundy przed opinią publiczną, przeanalizują i podejmą decyzję o kupnie kontraktów terminowych na wzrost cen ropy – jest to insider trading czy nie?
Co dalej?
Usługa rozpoczęła działalność 1 sierpnia, a według prezesa Trump Media & Technology Group ma już ponad 10 klientów instytucjonalnych.
The Intercept i The Freedom of Press Foundation złożyły już pozew, powołując się na Pierwszą i Piątą Poprawkę do amerykańskiej konstytucji.
Pierwsza Poprawka:
„Kongres nie może stanowić ustaw wprowadzających religię lub zabraniających swobodnego wykonywania praktyk religijnych; ani ograniczających wolność słowa lub prasy; ani prawa ludu do spokojnego zgromadzania się i wnoszenia do rządu petycji o naprawienie krzywd.”
Pozew zwraca uwagę, że każdy ma prawo do równego dostępu do publicznych oświadczeń prezydenta. Natomiast usługa Truth API stanowi naruszenie tej zasady, ponieważ efektywnie dzieli społeczeństwo na lepszych i gorszych – na tych, których stać na wydatek rzędu ~100 tys. dolarów oraz na tych, którzy nie mogą sobie na to pozwolić.
Piąta Poprawka:
„Nikt nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za zbrodnię zagrożoną karą śmierci lub inną hańbiącą, chyba że na podstawie aktu oskarżenia lub aktu przedstawienia sprawy przez wielką ławę przysięgłych, z wyjątkiem spraw dotyczących sił lądowych lub morskich albo milicji, gdy są w służbie czynnej w czasie wojny lub niebezpieczeństwa publicznego; nikt też nie może być dwukrotnie narażony na niebezpieczeństwo utraty życia lub członka za to samo przestępstwo; nikt nie może być zmuszony w sprawie karnej do bycia świadkiem przeciwko sobie samemu; nikt nie może być pozbawiony życia, wolności lub mienia bez należytego procesu sądowego; ani też własność prywatna nie może być przejęta na użytek publiczny bez słusznego odszkodowania.”
Odnosząc się do Piątej Poprawki, autorzy pozwu argumentują, że pobieranie wysokich opłat za dostęp do informacji publicznej jest nieuzasadnione. Twierdzą, że głowa państwa nie ma prawa do „prywatyzowania” informacji, by na nich zarabiać.
Co by nie mówić, jest to bardzo kreatywny sposób na zarobienie dodatkowych pieniędzy przez Donalda Trumpa i jego przedsiębiorstwa, najwięksi przeciwnicy polityczni prezydenta nie byliby w stanie tego wymyślić jeszcze z miesiąc temu.
Rozstrzygnięcie tego pozwu może mieć kluczowe znaczenie dla zdefiniowania, co jest informacją poufną i czy prezydent może ją zmonetyzować. Czy wszyscy obywatele USA mają prawo mieć dostęp do informacji w tym samym momencie? Może jednak jest pewna grupa, która jest w stanie wydać ~100 tys. dolarów miesięcznie i z tego tytułu należy jej się prawo, by otrzymać informacje o moment wcześniej od reszty społeczeństwa.
Bibliografia:
https://www.politico.com/news/2026/06/30/trump-crypto-windfall-disclosures-00983207
https://variety.com/2026/digital/news/trump-media-q2-2026-earnings-net-loss-1236831540
https://www.axios.com/2026/08/04/trump-truth-social-feed-trades
https://www.law.cornell.edu/wex/rule_10b-5
https://www.law.cornell.edu/cfr/text/17/240.10b5-1
https://www.cnbc.com/2026/08/12/trump-truth-social-lawsuit.html